Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 855 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Komu ufać ?wierzyć?

wtorek, 18 lipca 2017 20:42

Komu ufać ?wierzyć? Szum informacyjny jaki jest obecnie w mediach, internecie stara się obezwładniać.Sprawia ,że  mam wrażenie zagubienia w mojej rzeczywistości. Gdzie jest prawda,? dobro??? co jest prawdą??co jest czym?. Kto za tym stoi by zamęt robić w głowie, bym akceptowała rzeczywistość ,która  ewidentnie "stoi na głowie", Dlaczego jestem, jesteśmy manipulowani? dlaczego tyle kłamstwa jest ?

Co jest kłamstwem? gdy wszystko jest dozwolone.

.Komu? , czemu,? mam ufać Komu wierzyć?

Panie Boże daj mi dar rozeznania, roztropności.......tylko Ty , dzięki Tobie, odnajdę się w tym szumnie informacyjnym, który co dnia z coraz silniejszym natężaniem stara się  mną zawładnąć...


oceń
0
0

Plener

środa, 05 lipca 2017 22:20

Nie zajmuje się zawodowo malarstwem ,nie mam takiego wykształcenia

.W ulotce zapraszającej , na któryś ,z moich wernisaży ,(miałam samodzielnych 7) napisano :

„Zawsze lubiła malować , rysować a od 2010roku wystawia swoje obrazy-dzieląc się z Państwem swoim kolorowym odbiorem świata ,swoją radością malowania. Obrazy jej są barwne, są często symboliczne, są po prostu jej”

O moich obrazach , oglądając je, napisał pan prof. Woj -Wojciechowski ,że …….„maluję sercem”.

 

Po ostatnim plenerze z ,którego niedawno wróciłam gdy tak jak inni uczestnicy starałam się odtwarzać Real, malowałam obrazy gór  ponad tydzień cały czas poprawiając , za każdym razem było to nie to.

Malowanie po raz pierwszy ,męczyło mnie.

Cały czas nuciłam sobie by wena twórcza w końcu do mnie przyszła ,kolory tańczą w moich oczach słońce kocha mnie……..i co ?nic;-(((

 

Po tygodniu i kolejnym nuceniu słów piosenki , dotarło do mnie, że ten cudowny Real , który czuję, mam namalować tak jak ja go czuję ,mam namalować sercem,to co i jak, ja widzę .

Przecież kolory cały czas tańczyły i tańczą w moich oczach a ja trzymałam je ,na wodzy, męcząc się odtwarzając detale gór ,które perfekcyjnie, piękne zdjęcia , odtwarzały.

Gdy odtwórcze obrazki Tatr były prawie gotowe .

Dotarło do mnie , Ty koleżanko rób swoje, te namalowane obrazy ,czy chciałabyś komuś pokazać, mieć je u siebie w domu?..

Obrazy gór, kolejny raz, przemalowałam , a przy okazji namalowałam to jak czuje „zagubienie” ,jak widzę „letni ogród w deszczu”.

Czując jak kiedyś przy tworzeniu, radość malowania.;-))

 

Samo malowanie , stało się znowu dla mnie przyjemnością, radością nieporównywalną z niczym..;-)))))))))))

Nie musiałam niczego głośno sobie nucić ,by wena twórcza przyszła, ja wiedziałam czułam ,że tak jest jak w słowach „mojej” piosenki.”Słońce kocha mnie” a kolory „tańczą w moich oczach” i przelewam je na płótna, by dzielić się moim kolorowym światem.

Rób swoje koleżanko.

Co z tego ,że w moich obrazkach są bardzo często obecne Słoneczka z prostymi promieniami.

Obrazy gór były namalowane z rozmytymi słońcami, były, poprawne , obiektywnie ładne …...ale  ja tych obrazów nie czułam, a tworzenie ich przychodziło mi w "bólach". To nie to.

Słoneczka z prostymi promieniami, które są na moich malowidełkach (tez tych ostatnich) niczym Słoneczka na obrazkach u dzieci (zdaje sobie z tego sprawę , ze tak jest) , dla mnie,” Słońce” to symbol Pana Boga., dzięki któremu to wszystko jest, dzięki któremu ja maluję, moją, naszą cudowną rzeczywistość Wiem wtedy, czuję, że maluje sercem . Bo dzieci które mają czyste serca, tak malują Słońce.

Jakie moje jest serce?

Pan Bóg to wie..

 Tak maluję Słońce na obrazach.

A obrazy są, jak gdzieś ,o jednej z wystaw napisano ,„bajkowo kolorowe”jakbym chciała „kolorami zamalować świat” .

Czy ja chcę kolorami zamalować świat?

Ja go tak odbieram.

Nie muszą się wszystkim moje prace podobać.

Bo jeszcze się taki nie narodził co by każdemu dogodził.

Jednemu podoba się córka, drugiemu matka.;-))))

Mnie sprawia radość ,mój przekaz ,mojego kolorowego świata, radość malowania czym się dzielę,

A że  czują radość ,to co  przekazuję , ludzie oglądający moje obrazy.- tak jest

 

Plener ten nauczył mnie.

Rób swoje;-))))koleżanko, maluj jak czujesz.

Swoją droga kolejny raz wiem ,że zawsze w życiu powinnam być SOBĄ, tylko sobą;-))  ........

Ps

Mój obraz „zagubienie” namalowany w czasie pleneru, malujący koledzy, uznali za najciekawszy obraz który powstał w czasie pleneru:-))


oceń
4
0

Jestem numerem pesel

środa, 14 czerwca 2017 21:48

.Tak trudno obecnie jest rozpoznać co jest co?

 

Nie pogubić się w tym „zakręconym” świecie, gdzie dobro, piękno, miłość,

przyjaźń ,uważane jest za odlot, które nie mają prawa przystawać do

mojego ,,Naszego TU

Ktoś”stwarzający nam nasz Real , podpierając się tolerancją , propaguje

alkohol ,seks…. ………….w myśl: „rób-ta co chce ta|” „hulaj dusza piekła

nie ma” stara się kreować , mój Świat , zmieniać mnie .

 

Rozpoznawana  jestem,, jak my wszyscy, po bezdusznym numerze pesel

nip-u, numerze komórki .

To mój Real.

Kto jest kto??

 

Kim? Czym? stajemy się .

Boimy się być sobą, by nie być postrzeżonym jak „odlot” „moherowy

beret”……………...zmuszani jesteśmy do oglądania reklam, wciskana jest

propaganda ludzi "kruchego"sukcesu, gdzie nie liczą się zasady moralne,

  w ważne jest samo "opakowanie"

,Swoje role często "gramy",,zaczynamy "grać",będąc, mając  numery.

. na każdym kroku jesteśmy zastraszani, ogłupiani, inwigilowani, tracimy

poczucie tego co ważne jest w życiu.

Tracimy poczucie bezpieczeństwa

,Pesele boją się odrzucenia , samotności, choć zdają sobie sprawę z

głupoty w którą są wciągani w myśl poprawności, przystają  ....,. 

 

.Podobno "dopóty dzban wodę nosi,dopóki się ucho nie urwie",

 

Mój Przyjaciel duchowy poradził mi gdy szłam po raz pierwszy z wizytą do

„kogoś” i bardzo denerwowałam się ,chciałam tam dobrze wypaś powiedział

mi „ bądź ….. tylko sobą”. Gdy wróciłam napisałam do niego”

zachowywałam się jak mi radziłeś było Super. Dziękuję .”

 

Staram się pomimo iż jestem jednym z "peseli"być sobą ,,nie być

opakowaniem, choć nie ukrywam..............................................

,że często obawiałam się czy dam radę, czując rożnego rodzaju „mury „

 

Wiem, wierzę w to ,że dobro piękno, jest wokół nas jest ono i w nas a

Słońce

kocha NAS. Zapominamy ,zastraszani,o tym ,w kontaktach z innymi ludźmi,

co sprawia ,że sami tez budujemy „mur „chcąc się chronić, bądź narzucać

swoja wolę, sami wtedy kreujemy swoje lęki, na które reklamowane nam

,pigułeczki, alkohol, i …...nie działają długo terminowo, są sprzedawanym z

zyskiem produktem, który uzależniając, ogłupia peselki..

 

.A strach……???jak się ustrzec serwowanego nam co dnia numerom pesel

strachu?, inwigilacji? , które za sobą niosą brak poczucia

bezpieczeństwa………..

Patrząc po swoim otoczeniu też działa tu na numery pesel, krótkoterminowo alkohol, pigułeczki, "rób-ta co chce-ta"……

 

W efekcie jest …rozpacz!!!! (zagubienie,depresja)

 

Mój sposób na moją, numerka pesel, nip, codzienność ;-))

Wierzę ,że Słońce kocha mnie;-)))) i wiem ,że moja wiara, daje mi siłę ,pók

i Jestem, póki moje Życie trwa.

To działa.

A to co obecnie jest?? nasz Real,choć wydaje mi się absurdem,dziwnym

  snem który dotyka mnie ale wiem ,że się skończy,,ma on czemuś służyć,

by czegoś mnie ,Nas nauczyć.

 

"" Panie- naucz mnie kochać...."

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
4
0

„ Tolerancja to niewolnicza bezsiła”

czwartek, 01 czerwca 2017 16:48

Nietzsche powiedział że „ Tolerancja to niewolnicza bezsiła”

 

Jednym z moich najmilszych, najpiękniejszych wspomnień jakie mam, były organizowane w przedszkolach, szkołach dni matki w których uczestniczyłam..

Moje dzieci ,tam , same robiły upominki , występowały przede mną i przed innymi mamusiami.

Nie zapomnę do końca życia, jak na jednej z takich akademii moja córeczka pomimo tego iż w oryginalnym tekście na co zwracała jej uwagę wychowawczyni było „Jesteś mamo najukochańsza, najpiękniejsza na całym świecie” dziecko moje zawsze mówiło  "Jesteś mamo najukochańsza, ,najpiękniejsza na caluteńkim świecie” uśmiechając się filuternie.

Te występy dzieci powodowały ,że mnie i innym matkom łza kręciła się w oku ze wzruszenia.

Z perspektywy czasu wiem ,że dla takich chwil, warto być matką;-))

 

Kiedy kilka dni temu ,w internecie przeczytałam ,że w jednej z belgijskich szkół zaniechano obchodów „dnia matki” by nie urazić gejów. Pomyślałam świat na głowie stanął, to ,niemożliwe dokąd ta tolerancja nas zaprowadzi- SZOK.

Podzieliłam się, oburzona tą informacją ze znajomymi, nie dowierzając do końca ,że jest to Real a wszystko za sprawą wydawałoby się ok -tolerancji.

Myślałam sobie jak to dobrze, że u nas przynajmniej jest normalnie.

Wyprowadziła mnie z błędu mama 6letniego Adasia, chodzącego od kilku lat do miejskiego przedszkola , do którego chodziły też moje dzieci (notabene Tęcza) gdy powiedziała mi ,że „nie trzeba szukać Belgii w miejskich przedszkolu „Tęcza”w tym roku, nie było, jak co roku ,obchodów dnia matki. W zamian 1czerwca będzie obchodzony tam, dzień Rodziny”.

Zatkało mnie ,pomyślałam nie…………...

Poprawność to polityczna ?, czy co?????

Na pewno nie poszanowanie setek Mam, wykorzystanie ich bezsilności pod płaszczykiem tolerancji by nowy, taki Real miały, którego nie akceptują , nie akceptujemy.

 

W imię jakich wartości jest obecnie szerzony nam ten ,taki ,model tolerancji. ??????

Na pewno w tym przypadku ,jest to gloryfikacja gejów ich praw w którym większość przestrzegająca bezwarunkowo zasad tolerancji,, nie przestrzega nie szanuje swoich praw ,praw matek , modelu rodziny, zgodnego z naturą  z prawami moralnymi 

Jak świat światem geje byli i są ale nie maja się oni co tym afiszować, nie pochwalam ich „dewiacyjnego” modelu życia ,który nie może w myśl „absolutnej tolerancji( w tym bezwarunkowej akceptacji) wbrew rozumowi ,podporządkować .zachowania modelu życia zgodnego z naturą w tym praw matek.

 

W myśl obecnie „promującej”w życiu społecznym tolerancji dopuszcza się by mniejszość, zniewoliła większość, nie można być w taki sposób tolerancyjny.

 

Tolerancja (cierpliwa wytrwałość) pojęcie bardzo szerokie, obejmuje zgodę też na zło jeżeli jesteśmy tolerancyjni, nie przeciwdziałamy złu ,a przecież go nie akceptujemy.Składową tolerancji jest AKCEPTACJA jest to zgoda z tym co jest .matki nie zgadzają się  na absurdy tolerancji.

Czy????? taki model społeczeństwa tolerancyjnego,obecnie nam na każdym kroku serwowany,z pełną w nim akceptacją zła w ,którym jest podporządkowanie się mniejszości ,,chcemy?jest nam pożądane?.Doszło do absurdów nie możemy protestować przeciwko złu bo oskarża sie nas wtedy o brak tolerancji.

 

We wszystkim w życiu, musi być zachowany „złoty środek” też w przypadku tolerancji .

Kto i w imię jakich wartości promuje nam obecnie „takie”zasady tolerancji których mamy przestrzegać i są one egzekwowane, a które z zasadami moralnymi nie maja nic wspólnego, które rolę matki , rodziny dewaluują.nie przestrzegają praw większości.

 

Będąc tolerancyjni stajemy się niewolniczo bezsilni.

 

Czy takiego tolerancyjnego świata „za wszelką cenę”, będąc tolerancyjnymi , nie patrząc na własne dobro, w którym nie ma choćby obchodów święta Matki, dla naszych dzieci "na jutro"chcemy??? takiego w dniu dziecka tolerancyjnego świata naszym dzieciom  życzymy????!!!!!!!! Nie możemy milczeć ,zachowywać się poprawnie  , gdy  łamane jest  prawo Matek  w myśl źle pojętej tolerancji.

 

 

 Ps. Na jednym z kongresów lek psychiatrów przegłosowano ,że homoseksualizm nie jest chorobą ,Może na kongresie lek onkologów też zostanie przegłosowane, że rak nie jest chorobą.???


oceń
6
0

Czy to jest fundamentalizm ateizmu?????????????

poniedziałek, 22 maja 2017 20:32

Ja to mam szczęście.

Moje zbiegi okoliczności ,stawiają na mojej drodze życia, bardzo ciekawych ludzi, nieraz bardzo znanych, a moja osoba przyciąga nieznanych mi ludzi ,którzy ot chcą być w moim towarzystwie.

Początkowo myślałam sobie, ale jestem wyjątkowa.;-)

Z czasem zrozumiałam , że „te” osoby ,jak każdy ,po prostu mogą czuć się w spotykanych  sytuacjach zagubieni, a moja „otwartość „ ,przyjazny stosunek do ludzi sprawia, że wyczuwają to. Dlatego mam takie spotkania ;-)))))ha..ha..

Przyzwyczaiłam się, już do tych „przypadkiem” spotkań , że takie czasem,miewam.

Miłe to.

 

Jakiś czas temu w przerwie wykładu podszedł do mojego, naszego stolika wykładowca, jak zawsze w takich przypadkach zaprosiłam go, by towarzyszył nam, był sam.

Rozmówcy jak zawsze słuchałam ,jak chciał mówić… (nie przerywając,przekrzykując, jak to obecnie jest propagowany ,uczony młodych ludzi, styl dyskusji w naszych mediach) , żartowaliśmy.

Wykładowca ,zaczął opowiadać o swoich podróżach, wykładach ,w różnych zakątkach świata, w tym w Egipcie

Mówiąc, o wykładach w Egipcie, zaczął w niegrzeczny sposób,wyśmiewać się z religijności muzułmanów.

Gdy skończył mówić ,powiedziałam ,że mnie mój pobyt w Egipcie, wyśmiewana przez niego religijność muzułmanów , dała do myślenia, nauczyła.Zrozumiałam, będąc tam,że ja chrześcijanka , mam się nie wstydzić wyznawania mojej religii, nie powinnam mieć oporów, jakie miałam (ma je większość z nas)przeżegnać się „gdzieś”w miejscu publicznym przed posiłkiem..

.Od pobytu w Egipcie,nie boję się śmieszności, robię znak krzyża, przed swoim posiłkiem, w ten sposób dziękując Panu Bogu za posiłek , za ludzi którzy go przygotowali.Od wtedy nie" ukrywam" ,że  Jestem osobą praktykującą ,wierzącą w Pana Boga w Jezusa Chrystusa.Oczywiście nie żegnam się w sposób manifestacyjny by się "pokazać".

 

Wykładowca odrzekł mi na to ,że każdy fundamentalizm jest szkodliwy.

 

Zapanowało  milczenie.

Przerwałam je, „ Nasi dziadowie, pradziadowie robiąc znak krzyża na chlebie, dziękując Panu Bogu za chleb powszedni, byli też fundamentalistami? ”spytałam.

Mój rozmówca zmieszał się,tłumacząc ,że coś tam musi……odszedł.

 

 

 

Długo nie potrafiłam nazwać, tego, co tam miało miejsce.

Wczoraj przypadkiem w kontekście sytuacji , opowiedziałam” to” zdarzenie znajomemu. Pytając jak to nazwać?

On „to” ,co wykładowca zrobił, wyśmiewając się z religii . nazwał jako fundamentalizm ateizmu.

 

Czy" to"jest fundamentalizm ateizmu?????????????

 

 


oceń
4
0

miłość ?czy odwaga?a może..........

wtorek, 28 lutego 2017 14:41

Rozmawiając z kimś, mój rozmówca twierdził , że najważniejsza w życiu jest odwaga.

Zaprzeczyłam  ,

Uważam że: nie odwaga jest najważniejsza w życiu a   miłość.

Mój rozmówca upierał się przy swoim, argumentując , co, komu z miłości jak nie ma odwagi.

Nie polemizowałam z nim; bo, co komu z odwagi, jak nie ma miłości.

On był zacietrzewiony.

 Mnie przypomniał się  Hymn o Miłości” św Pawła , który poleciłam przeczytać rozmówcy.

„. 1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.”
O tej rozmowie, o przekonaniu mojego rozmówcy, potem myślałam.

 Odwaga?

Dlaczego …..mój rozmówca tak uważa…..

Czy Ktoś? kto Jego, kogo On kochał, kiedyś wystawił ?  zostawił ? go. gdy najbardziej tego kogoś potrzebował. By BYĆ zabrakło odwagi.? Ból? czy co?

Smutno uśmiechnęłam się do swoich myśli „ja po tym co przez ostatnie lata przeżyłam, w takim przypadku nie miałabym prawa do twierdzenia ,ze miłość jest najważniejsza w życiu.  …”.

A ja dalej wiem ,że  miłość  nadaje wszystkiemu sens. Ona….

„….  cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,”
Odwaga, jest bardzo ważna, ale nie najważniejsza.

Odwaga  jest składową miłości.

Każda miłość jest inna (do matki, do dziecka, do….)

 

 ….Jak jest ze mną?........

 Z moim miłowaniem?

Jakie ono jest?

 Czy jest pełne? Czy ułomne? Czy jest w nim odwaga?Czy jest?

 

Tak  rozmyślając o swoim miłowaniu  przyszły mi na myśl  Dzieje Apostolskie . Św Jan uczeń Pana Jezusa jako jedyny z 12 uczniów Pana Jezusa był pod krzyżem ,do końca był z Panem Jezusem. Wiemy ,  że św Jan jako jedyny, z kochających uczniów ,  nie wyparł się swojego Pana ,nie chował się, nie uciekał.

ON, BYŁ. On był odważny.

 Jako jedyny ,nie umarł śmiercią męczeńską .

Był to umiłowany Uczeń Pana Jezusa. czy dlatego, że tak kochał?

 

 Kalkulucje ,  śmieszność, odrzucenie, zło ,którego doświadczam, one zawsze będą moim ego chciały zawładnąć udowadniając ,że nie warto kochać, że złem trzeba odpłacać za zło.

 Tyle przeżyłam.

 Naiwna? Głupia jestem .że dalej  uważam, ze miłość jest wszystkim najlepszym, najpiękniejszym co JEST w moim życiu.

Bóg jest miłością, tej miłości doświadczam co dnia.Dlatego wiem, że miłość jest wszystkim najpiekniejszym w moim życiu.

 Wiem  ,że miłość  jest darem Bożym  jak wszystko co mam czym, kim  jestem..

 PANIE BOŻE Proszę !

Naucz mnie…..naucz mojego rozmówce……. jak św Jana ,

 MIŁOŚCI.

 

 

 

 


oceń
6
0

Nie tak miało być jak jest

czwartek, 09 lutego 2017 17:23

Jesteśmy MY POLACY jedynym, narodem, ,państwem na świecie, którego przedstawiciele sami podpisali  rozbiory Polski,,

Sami wymazali Polskę z mapy świata.

Czy to było, jest, możliwe?

 Tak.

Utraciliśmy państwowość za przyczyną  -grających "porządnych” , obywateli. Polaków, sprawujących władze, którzy, piastując urzędy publiczne w państwie czerpali z tego osobiste korzyści majątkowe, załatwiali swoje i swoich popleczników partykularne interesy.

 W waśniach, intrygach do osiągania swoich celów, szukali i znajdowali  popleczników w państwach ościennych, które w późniejszym czasie podzieliły się między sobą naszym krajem.

To było, za sprawą...Nietykalnych....

 

.Dobro Polski? . Nasza państwowość?

 Czy  dla elit sprawujących władzę liczyła się?

Na pewno nie

 

  Dla kogo  Polska jest ważna?

 

W świetle obecnej sytuacji w naszym kraju czy TA  smutna Polski przeszłość nie powinna nas ,  nauczyć jak nie można sprawować władzy.

 

 

Na lekcjach historii uczono mnie , że ostatni król Polski przed jej rozbiorem Stanisław August Poniatowski był mecenasem sztuki słynne” obiady czwartkowe u króla Stasia” ale sytuacja polityczna sprawiła ,że on nic nie mógł zrobić dla Polski. Po powstaniach narodowych, musiał abdykować,  rozebrano Polskę. Nasz kraj zniknął z mapy Świata.

 Konstytucja 3maja dumna z niej byłam, bo była tak bardzo nowatorska, że zazdroszczą nam jej do dziś inne narody- tak mamy wpajane.

Dziś wiem …..co z tego ,ze Konstytucja 3 maja była……… jak nie wprowadzono jej nigdy w życie.

Od kilkunastu ,a może już kilkudziesięciu lat, po "okrągłym stole", dzień 3maja ,jest świętem narodowym.

Co roku, budzą te obchody uchwalenia Konstytucji 3maja,  z tego powodu to święto, we mnie mieszane uczucia.

Nikt nie wspominał nikt nie nazwał przez lata, mojej edukacji szkolnej, spraw, sytuacji, po imieniu, że…..

Jesteśmy MY POLACY jedynym, narodem, , państwem na świecie, które samo, podpisało swój rozbiór,  A stało się to za sprawą ludzi sprawujących władze w państwie na czela ze Stanisławem Augustem Poniatowskim."Nietykalnych".

 Komu ,dlaczego, zależało na  przedstawianiu młodzieży szkolnej ,zdrajców, kolaborantów, jako mecenasów sztuki ... ludzi honoru, filantropów...... patriotów.

W domu rodzice. dziadkowie uczyli mnie "kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak Twój.........."

Dziś wiem:

  „Stanisław August Poniatowski był mistrzem podwójnej gry i zachowywania pozorów.

Wysłał on noty  do rządów Europy, protestując w ten sposób przeciwko aneksji znacznej części terytorium Polski, ale już wkrótce zatwierdził haniebny traktat rozbiorowy, co uczyniło go bogatszym o kilkadziesiąt tysięcy dukatów i dochodowe starostwa.

 

 Gorliwie agitował na mównicy sejmowej za jak najściślejszym sojuszem z Rosją, jednak w marcu 1790 roku podpisał przymierze polsko-pruskie wymierzone w carycę Katarzynę II.

 

Uchodził za służalca obcych mocarstw, a stał się głównym autorytetem patriotycznej Konstytucji 3 maja.

 

 Wydawałoby się ,że to postać ,pełna sprzeczności i zagadek

 Niestety , czas pokazał ,że ocena jego panowania musi wypaść zdecydowanie negatywnie.

Po przystąpieniu do konfederacji barskiej i podpisaniu aktu drogiego rozbioru Polski Poniatowski znów wzbogacił się o 400 tysięcy złotych a nie krył poparcia dla bezprawnych poczynań swojej byłej kochanki- Katarzyny !!.

 Trzymał z Rosjanami w trakcie insurekcji kościuszkowskiej, a po jej zakończeniu oddał się do dyspozycji okupantów.

 

Trzeci rozbiór Rzeczpospolitej przyspieszył los naszego kraju na arenie międzynarodowej i Stanisława Augusta jako króla.

 

W zamian za spłatę  swoich wielomilionowych długów podpisał bez oporów akt abdykacji i udał się do Rosji, gdzie bawił na salonach Petersburga i Moskwy aż do śmierci.

 

 Wystawne życie niewątpliwie ułatwiała mu pensja w wysokości 200 tysięcy dukatów rocznie wypłacana dożywotnie przez mocarstwa zaborcze. Mimo to umarł w długach” cytat „świat wiedzy 2/2017”

.Bez komentarza.

.Dobro Polski? Obywateli Polskich . Nasza państwowość?

Jak jest dziś?

W świetle obecnej sytuacji w naszym kraju…….. czy przeszłość nic nas nie nauczyła???????

Fakty:

 Tak jak w czasach wielkiej emigracji tak i teraz obywatele nasi za chlebem zmuszeni są emigrować z Polski.

 W czasach wielkiej emigracji wyjechało z Polski 40 tysięcy Polaków ,obecnie kilka milionów obywateli Polski wyjechało  by znaleźć chleb na obczyźnie.

 

Strajki solidarnościowe , mój udział w strajku, o lepsze jutro,……… do końca życia będę pamiętała ich uciążliwości .

Trudy ich niosły  wtedy nadzieję, że w Polsce w końcu będzie normalnie.

Potem stan wojenny.....brrrrrrrrrr. strach , terror.

 

 

Nasz Real………

Nie tak miało być jak jest.

Jak będzie//////////

Pożyjemy zobaczymy.

 

"Nietykalni żyją pośród nas

Nietykalni oszukują czas,

Nietykalni ciągle jeszcze są,

Nietykalni, skamieniałe zło."

(słowa piosenki Kombi" Nietykalni" napisane przez Waldka Tkaczyka w latach siedemdziesiątych )

ps.

To mnie dotyka!!!!!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
6
0

roztropność.....

wtorek, 31 stycznia 2017 15:08

Wiem , mam otrząsnąć pył z butów by iść dalej.

 Wiem , to czego pragnę na ten rok jest w zasięgu moich możliwości.

Dlaczego nie postępuje tak jak powinnam?

 Roztropnie.

Moja empatia czy jak „to zwał”  ,że gdy tylko zaczynam postępować tak jak, jest dobrze dla mnie, jak powinno być, czuje namacalną złość, żal do mnie , ludzi, od których chce odejść, odwrócić się ..Czy po prostu zostawić ich samych sobie.

 No i co ??? 

 Jestem dalej uwikłana, nie w swoje problemy, którymi przejmuje się, jestem w relacjach wśród ludzi gdzie nie powinnam

 A moje zdrowie fizyczne ?-  wysiada mi, nie potrafiąc inaczej odreagować.

Ostatnia moja choroba? jest dla mnie  namacalnym dowodem bo nie potrafiłam „strząsnąć pyłu” .

Empatia jest darem, ale jak każdy dar trzeba go szanować, ma służyć dobru.Czy mnie ona służy??

 

Dalej  jak mantrę śpiewam sobie  „Słońce kocha cię a ze Słońcem ja” Czy skutkuje te moje śpiewanie?, że moje sprawy, ja jestem tak samo ważna jak inni ludzie?

Widać marnie , mało skutecznie,sobie śpiewam, ha...ha...

 

 

Uświadamiając sobie  Real,  nasuwa mi się przypowieść.  Panny wyruszają w drogę, zabierają ze sobą lampy oliwne, by rozświetlić drogę, powitać Pana.

 Cześć z nich zabiera zapas oliwy do lamp Są to panny roztropne, część nie. Gdy braknie oliwy w lampach panny roztropne dolewają jej by ich lampy świeciły w oczekiwaniu Pana, nie chcą oliwy użyczać pannom ,które jej nie mają, gdyż wtedy wszystkim może oliwy zabraknąć do przyjścia Pana.

Panny roztropne witają Pana.

Pozostałe panny .….. chciały….

 

 Mam , wrażenie, a nawet pewność, że" oliwą do lamp", którą mam, nie proszona dziele się z innymi bo „ktoś” chce ,potrzebuje, czuje złość.

 

 Gdzie jest granica…??? Gdzie  moja roztropność?.

 

 

 


oceń
3
0

co chciałabym?????????

piątek, 30 grudnia 2016 16:50

Co chciałabym  ? czego bym sobie życzyła w   nadchodzącym Nowym Roku?

 

Przede wszystkim , przestać, postrzegać, traktować, ludzi niegrzecznych , bardzo niegrzecznych, którzy nie znają słów przepraszam dziękuje i innych słów kluczy, jak ludzi poczciwych , delikatnych, którym po prostu  bardzo „brzydkie”   sytuacje, ich arogancji ,chamstwa ot przytrafiły się.,(choć nie był to ich pierwszy raz)

Dystansować się do nich.

 

 Wiedząc ,że wszyscy jesteśmy grzeszni , słabi   i nieraz nieświadomie sprawiamy sobie przykrości,ja  nad takimi niegrzecznymi zachowaniami, które mi sprawiano, a po których nie padało , słowo klucz „ przepraszam , przykro mi itd…” przechodziłam do porządku dziennego, nie potrafiłam inaczej (wszyscy jesteśmy nie doskonali )

 

.Dlaczego ?? tak cały czas postępuje ,

Daje może swoim zachowaniem  przyzwolenie?, na nigrzeczne zachowania, złe traktowanie.

Uważam ,że kazdy z nas wie co robi . Tylko czy tak jest?????????

A gdy już „ktoś” naprawdę przesadził , po prostu mówiłam ,że sprawił mi przykrość i powinien mnie przeprosić. Wtedy od „tego typu niegrzecznych ” osób jak rzadko słyszałam „przepraszam” za to   ,że „w głowie ci Się przewraca ”lub „ z „twoim myśleniem jest coś, nie tak” itd .albo ,że to ja  jestem winna, ze „ktoś” niegrzecznie postępuje, lub po prostu swoje zachowanie aroganckie traktuje jak norme bo taki jest, bo to lubi.

 

Czy to była moja wina??????????

Mam pecha;-((((???

Czy ???Tak Miało Być!!!!  że wokół siebie mam pełno ,takich, też nigrzecznych ludzi z którymi mi nie po drodze .

Choć mnie ich obecność przeszkadza, ja dalej utrzymuje z nimi kontakty.

 

Czemu????

 

Czy to moja głupota? Naiwność? „zawracanie kijem rzeki”? Czy może takie aroganckie zachowania imponują mi?-  nieeeeeeeee ….  dobrze się z tym nigdy nie czułam.Czy któraś z tych osób zmieniła się????

Od kiedy pamiętam „przyciągam do siebie” niegrzeczne osoby,  które przez moje otoczenie za takie były uważane, tylko nie przez mnie. Ja dostrzegałam w nich dobro ,którego nikt inny nie widział a ja te osoby.akceptowałam  ,a nawet......

Czemu????

Wszyscy moi znajomi dziwili się ,że  utrzymuje znajomość z kimś takim jak np.  „wilk zły” ..;-(((

 Konsekwencją takiego mojego postrzegania , niegrzecznych ludzi, mojego postępowania, było moje  życie, a w nim ,częste relacje, z ludźmi z którymi ,dziś wiem, nic nie chciałabym mieć, nie mam, wspólnego.. 

 

.Nie chce więcej traktować ludzi niegrzecznych,aroganckich, że tacy ot są , którzy nie liczą się z tym co ja czuję,widzą tylko swoje EGO< jak osoby mile.......którzy nie chcieli, kolejny raz zrobić przykrości, a wyszło im to.

ŻYCZENIE na Nowy Rok  MAM .Dziwne????? Nie.      

Realne.

 Zyczenie mam do siebie;-)))))))))))))))???????????

czyżby;-))))))))))?????????

 

 

 


oceń
4
0

Wigilie

czwartek, 15 grudnia 2016 17:43

Gdy byłam małą 3- 5letnią dziewczynką, moja Mama przygotowując kolację   Wigilijną zawsze płakała.

Gdy podchodziłam do niej by , przytulić się do niej, Ona lekko ale  stanowczo, odtrącała mnie.

Myślałam wtedy, że to ja, coś nie tak zrobiłam, że przez  mnie, moja Mama płacze.

 Siadałam wtedy przy ubranej już choince, która zawsze Mama ubierała sama, wpatrując się w kolorowe ozdoby, lub chowałam się……………….

 Co wtedy czułam? Nie pamiętam

.Ale na pewno radośnie, mi do czasu aż pokazała się pierwsza gwiazdka ,usiedliśmy do stołu  wigilijnego,  nie było.

 

 Na bardzo długo wigilijne  przygotowania, do radosnych nie zaliczałam.

 Zawsze wtedy czułam nieokreślony,  niepokój, rozdrażnienie,  nie zdając sobie sprawy dlaczego tak jest.

 

 Dopiero gdy , miałam swoje dzieci wiedząc ,że moje dzieci wigilie i święta mają odczuwać radośnie ,że to wyjątkowy dzień, jest to Ich dzień, a ja mam zrobić wszystko by taki dla nich był.  mój ten, nieokreślony niepokój ,rozdrażnienie  pierzchło

Nie myślałam o sobie. Słysząc moich dzieci radosny „świergot” w czasie przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia, "serce mi rosło”, byłam najszczęśliwszą na Świecie z mamuś. Taka byłam.

 Moje dzieci same jak chciały ubierały naszą choinkę, którą zawsze dopiero w wigilie z dziećmi kupowałam.. W domu pachniało lasem , wypiekami, też pomarańczami które pamiętałam ze swojego dzieciństwa, Przygotowywałam po tyci ale 12 potraw, by wszystkie można było skosztować, by być zdrowym przez 12miesięcy ha..ha… Zawsze tak jak ja kiedyś byłam obdarowywana , obecnie moje dzieci dostawały mnóstwem prezentów, które przeważnie w pośpiechu, idąc do innych dzieci, zostawiał w worku, przed drzwiami wejściowymi naszego mieszkania, Mikołaj.;-)))

.

     Gdy dzieci były ze mną wigilia świąt Bożego Narodzenia i święta były dla mnie jednymi z najpiękniejszych najradośniejszych dni jakie przeżywałam

.Do końca życia będę pamiętała naszą radość, wspólne śpiewanie kolęd;-))) bycie Razem, świętowanie.

 

A potem…… moje wigilie????........ BYŁY.

Niektóre „nie z tej ZIEMI”. ………………..po ludzku niemożliwe, a moje..

Choć obiektywnie mogłam wtedy czuć smutek,  subiektywnie nigdy takiego uczucia też rozdrażnienia ,w ten czarowny Wigilijny czas, nie odczuwałam, choć nieraz......

 Zawsze w Wigilie ,mimo otaczającego mnie  „dziwnego” Realu, czułam się szczęśliwa. Nieraz zastanawiałam się jak to możliwe,? że tak jest, tak czuję, na przekór mojej Rzeczywistości.

Odpowiedź była jedna TAK MA BYĆ. Mam czuć się, być szczęśliwa bo to "radości czas";-)))). czas Bożego Narodzenia....

 

ps.

Po kilkudziesięciu latach powiedziałam mamie, to co ja czułam przygotowując Wigilie,dowiedziałam się ,że moja Mama płakała przygotowując wigilijną kolację,  nie z mojego powodu.Ona wtedy płacząc wspominała, swoje wigilie,  które razem spędziła z Bratem ,który tragicznie zmarł gdy ja miałam 3lata, a Jej z tym odejściem trudno było się pogodzić.Nie wiedziała ,że ja mogę, te chwile tak odebrać.

Mówi się, że małe dzieci nie pamiętają.Czy tak jest???????????

 

Wniosek ………………………….


oceń
6
1

"zagubienie"?,Czy co????

piątek, 30 września 2016 20:06

Kilka tygodni temu w rozmowie z  młodą kobietą- koleżanką moich dzieci ,poruszyłyśmy mimochodem obecnie „wałkowany” temat ustawy antyaborcyjnej.

Byłam zaskoczona bo "dziecko" to -młoda kobieta, jednoznacznie stwierdziło, ze prawo w Polsce ma być przejrzyste., dlatego powinna być taka ustawa.

 Jest prawo zakazujące kradzieży, która jest złem. Czy temu prawu ktoś się dziwi ? protestuje?

 Po chwili dziewczyna dodała Czy wie pani ,ze wśród zwolenników ustawy antyaborcyjnej by wniosek wszedł do Sejmu najwięcej było młodych ludzi do 30roku życia, a wśród przeciwników tej ustawy osoby, w wieku i po menopauzie,andropauzie.

Nie wiedziałam o tym.

W okresie i po menopauzie-to  w moim wieku.Dlaczego tak jest? wychowanie??????

 „świat na głowie staje” .

W końcu jak to jest????????????? Jesteśmy za, czy przeciw Życiu?

 Z jednej strony społeczeństwo domaga się dostępu do „in vitro” ,z drugiej strony zabijania nie narodzonych dzieci. Za chwilę  dojdzie do tego że będzie domagać się, decydowania czy już czas dla starych ludzi  tych w trakcie i po menopauzie na eutanazję………………

Już obecnie decydujemy o życiu psów .kotów,

Czy to ludzka pycha??……………….

 

 Przypomniało mi się z historii ,że w czasie drugiej wojny światowej na terenie Rzeszy był zakaz aborcji ,który nie obowiązywał na terenach okupowanych przez hitlerowców w tym w Polsce.

 Polaków Hitler chciał wyniszczyć eliminując, wiemy to z historii.

 Aborcja była legalna w ZSRR gdzie Stalin „wyniszczał” ”robił czystki” w ZSRR - wiemy to też z  historii.

W PRLu  aborcja była też na życzenie dostępna. Znam Matkę, która na dzień dobry chwaliła się ,że ma tylko czworo dzieci a chciała mieć ich troje (lekarz nie chciał usunąć "Tego "jednego dziecka o czym mówiła dziecku i jego rodzinie) .Tak miałaby dwanaście dzieci..

A jej dzieci? (ludzie w moim wieku) którzy wykształcili się o własnych siłach, bez pomocy finansowej rodziców - też  często podkreślały ,że jak to dobrze ,że jest ich w domu tylko czworo a nie dwanaście.Nie była to w potocznym znaczeniu, rodzina "patologiczna".

 To fakty.

 

Mówi się obecnie o sumieniach ,tylko cały czas jest nam wciskany małymi kroczkami, do głowy relatywizm, a sumienia ludzkie SA zagubione.

 Stajemy się mimo woli „kołtunami”, gdzie często pomimo szczerych chęci, wiary w dobro w Życie, trudno jest się odnaleźć, rozeznać się .Poruszamy się .....według ………….

 

Kilkanaście lat temu moja znajoma -Gosia opowiadała mi o przygotowaniach do ślubu swojego syna. Była szczęśliwą matką bo widziała szczęście swojego dziecka i dzieliła się ze mną szczegółami ceremonii zaślubin  .W pewnej chwili nadmieniła ,że z całej tej uroczystości najbardziej się cieszy mały Mateusz.

 Mateusz? Zapytałam.

 Gosia wytłumaczyła mi ,że Mateusz jest dzieckiem jej synowej,  biologiczny ojciec Mateusza zostawił ich , gdy dowiedział się ,że kobieta jest w ciąży, polecając aborcje.

 Dziewczyna sama podjęła się urodzić i wychować swoje dziecko, Po dwu latach spotkała mojego syna -relacjonował Gosia.

Ja wypaliłam-To nie mógł sobie…..

Gosia z niedowierzaniem, popatrzyła na mnie wymownie i odpowiedziała mi.

 Mógł a tak….. Ja wiem ,że moja synowa jest odpowiedzialną kobietą, pełną miłości, która szanuje Życie, którą ja szanuje. Wiem ,że niektóre młode dziewczyny, po aborcjach, czy burzliwym ,życiu ….. w wianku , bez dzieci, stają  na ślubnym kobiercu… Co z tego????

Gdy Gosia skończyła mówić „urosła w moich oczach” a o sobie pomyślałam , ale ze mnie „kołtun” ale „dulszczyzna”, ale dałaś mi  Gosiu  „szkołę” Dziękuję.;-))

. Sama nigdy nie stawałam przed problemem możliwości aborcji. Swoje dzieci kochałam od momentu ich poczęcia A żeby urodziły się zdrowe i o czasie ,potrafiłam miesiącami leżeć plackiem (to wtedy polubiłam jadać śniadania w łóżku- bo każdy ranek zbliżał mnie do terminu gdy dziecko moje zdrowe przyjdzie na świat, terminu porodu)

Czy to odpowiedzialność ?????

 Dlaczego ……………. ???? Czy to ........??????

 

 


oceń
8
0

TO przemijanie

piątek, 16 września 2016 18:12

W chwili gdy przeżywamy dobro, zło, miłe chwile czy złe wydaje się ,że zawsze Tak będzie. Nasze otoczenie takie będzie jak jest, a chwila nie ma końca.

Gdy jest nam źle chcemy zmiany , ale gdy dobrze ,nie myślimy o zmianie. Czasem nie potrafimy dostrzec jak jesteśmy szczęśliwi, jakie czarowne chwile przeżywamy, często wiedząc, doceniając je , po czasie…...Dotyczy to wszystkiego.

” To” przemijanie.

Gdy myślałam o tym co było i co będzie, czy żałowałam obecnie czegoś? ,że przemija.

WIEM, wierze w TO, ze  Żyję ciałem i duchem.

.Jest fizyczne prawo zachowania energii, które mówi ,ze energia nie ginie przechodzi jedna w drugą.

Ciało bez duszy jest martwe. Ciało martwe zamienia się w energię, a życie??? to duch który jest wieczny.To prawo sprawiło ,ze jeszcze bardziej wierze w życie po śmierci ciała.

Gdy 8lat temu podobnie myślałam, wtedy wiedziałam ,że to przemijanie to Tak Ma Być Każdy ma swoje zapisane dni, a moje czy już nadeszły??

Wtedy żałowałam  ,ze w tylu pięknych miejscach nie byłam, nie doznałam dreszczyku jaki zawsze miewam gdy widzę piękno, chciałbym to…i tamto…. Zobaczyć swoje dzieci na ślubnym kobiercu.

Choć zaufałam Tak Ma Być, i będzie jak Pan Bóg chce,ale takie miałam wtedy pragnienia.

 

Przez te 8lat w niewyjaśniony sposób można powiedzieć , zbiegów okoliczności, zobaczyłam tyle piękna, doświadczyłam tak niezwykłych przeżyć,  nieraz nie z tej ziemi, odkryłam w sobie nowe talenty, za co za każdym razem dziękuję Opatrzności Bożej, ze tak doświadczam..

Przeżyłam tez w tym czasie niewyobrażalny psychiczny ból ,który chciałam zrozumieć a którego nijak nie dało się logicznie wytłumaczyć .Czemu? Jak?

Ostatnio w Świętej Wodzie  za ten ból który przezywałam , za wszystko ,podziękowałam, Panu Bogu, bo okazało się ,ze te moje doświadczenia miały sens, zmieniły moje Zycie na lepsze,  co obecnie dostrzegłam.

 Dziwne to?  prawdziwe ,

My sami nie wiemy co dla nas jest dobre, staramy się po „swojemu”,  Na każdym kroku mamy wkładany do głowy kult jednostki, która ma mieć zaspakajane wszystkie swoje potrzeby, a sumienie nasz wykładni dobra i zła,w tym natłoku aprobowanych medialnie niemoralnych  zachowań, gubi się.

Mamy odczuwać tylko dobro ,radość.

Jest to relatywizm, kultura ta obecnie panoszy się, wokół.

Tymczasem okazuje się ,ze zło którego doświadczamy a które (jak świat światem było jest i będzie)jest przez nas nieakceptowane ,  nie radzimy sobie sami ze swoja codziennością, panuje kult młodości kult jednostki, Ego.

Sytuacja taka obecnie prowadzi ludzi do depresji, uzależnień itd….

Nie  potrafimy, nie chcemy, zaakceptować zła ,którego doświadczamy a które tez jest dla naszego dobra bo zmienia ono Nas. Mnie zmieniło

.Zaufać ,że tak Ma Być, ze jest „przemijanie”. Czy jest tak trudno????  Wiemy o tym nie chcąc zaakceptować. tej prawdy

To od nas zależy, czego i jak będziemy doświadczać, czy i co i na ile damy radę „przejść”.

Człowiek doświadcza tyle ile udźwignie.

Otóż leżąc tak ostatnio (czułam się fizycznie marnie) myśląc o przemijaniu, zadałam sobie pytanie.Czego obecnie bym żałowałam , gdy duch mój odejdzie, a ciało zostanie.? Otóż nie żadnych rzeczy materialnych które posiadam, ludzi których kocham, ale wschodów i zachodów słońca pięknych chmur, tańczących drzew na wietrze itd.piękna ,które co dnia mówi mi, że Pan Bóg kocha mnie, chwil ulotnych ,których doświadczam.Jest to obecnie moje poczucie bezpieczeństwa.

Myśląc tak o przemijaniu poczułam lęk w sercu, lęk niewiadomego, ale gdy pomyślałam nie ja pierwsza, „przejdę”, dam radę, nie mnie oceniać ile, jak  i kiedy mój czas, lek ustąpił.Zamartwianie się na wyrost jest przecież grzechem pomyślałam braku zaufania Woli Bożej. Wróciły wtedy pogodne myśli.Tak ma być.

Ma być też  „przemijanie” ,które jest częścią życia.

 

Dziś zdycha mój czarodziejski„kot w butach” (miesiąc temu miała wykrytego mięsaka- rósł jej w oczach, kot ma 15lat, był bardzo sprawny). Wczoraj bardzo zdeformowana jeszcze dreptała po domu, podawałam jej,leki głaskałam ją,by lepiej funkcjonowała, - dziś odchodzi.

 Niby jak w przypadku Beli (mojego nowofundlanda) ,która zdechła na początku czerwca jestem przygotowana na tę śmierć mojego kota, przecież chorowała zdążyła mnie oswoić z myślą ,że odejdzie że tak ma Być, ,

Z tym odchodzeniem Kitki, choć wiadome było od kilku dni, ,ze lada chwila kot zdechnie,,Kitka poczekała do czasu az ja wrócę ze szpitala a po moim powrocie nie odstępował mnie. Czy chciała mnie nauczyć bym się nie bała,"przejścia" o którym ostatnio myślałam...może.....……

 

 

 


oceń
6
0

...w perły zmienić deszcz....

poniedziałek, 29 sierpnia 2016 21:57

W naszym mieście, miał miejsce jeden z koncertów ,jubileuszowej trasy koncertowej „Królowie Życia”.

Miło mi było bo bilet na koncert ,kupił mi, mój Przyjaciel ,który wie jak bardzo lubię jak śpiewa, gra, Grzesiu Skawiński, zespól Kombii. Kupił mi Przyjaciel miejsce najlepsze jakie mógł dostać, z numerkiem jeden, ,żebym ja czuła się jak numer jeden, na tym koncercie.;-)))

Miły to był gest, z Jego strony.

Nigdy ,tak blisko sceny ,praktycznie na scenie,w zasięgi wzroku z artystami,na koncercie nie byłam. W pierwszej chwili czułam się skrępowana, tym miejscem numer jeden,miałam wrażenie ,jakbym była na scenie ,ze cały amfiteatr mnie widzi,ale gdy się zaczął koncert nie myślałam już o tym.

 BYŁAM

Piosenki Kombii, które bardzo lubię i zawsze "dla mnie" ha..ha.. śpiewa Grzesiu Skawiński, towarzyszą mi w mojej codzienności

Zawsze śpiewając je ,chciałam zaśpiewać z Grzesiem Skawińskim w Realu ot głupawka moja?

No i co?

Marzenia się spełniają;-)

 Na tym koncercie ;-))) śpiewałam w Realu (w tłumie śpiewających) z Grzesiem Skawińskim.;-))) 'słodkiego miłego życia jest tyle gór do zdobycia" ha..ha…;-))

Bawiłam się jak nie pamiętam gdzie i kiedy.tańczyłam, cieszyłam się pieknym koncertem.

 BO...Koncert był SUPER  ;-)))) ,

Choć  w różnych aranżacjach kilka razy  , słyszeliśmy ,Black and white”, koncert był bardzo kolorowy, bardzo radosny, a cały amfiteatr nie tylko ja tańczył-bawił się.

Po koncercie,lało na dworze  jak z cebra, nie miałam parasolki, trudno mi było w tej ulewie, ciemności jaka  panowała, znaleźć samochód.Gdy w końcu w tłumie innych aut znalazłam go.nie przeszkadzało mi że jak „mokra kura” , ociekająca wodą wracałam do domu. 

 

Wycieraczki w aucie nie nadążały zbierać wody, tak lało, a ja???? będąc jeszcze pod wrażeniem chwili ,która była,zanuciłam piosenkę Kombii ,która  nie była wykonywana (wszystkiego nie mogli przecież, zaśpiewać)”Kolory tańczą w twoich oczach”

Zaczęłam sobie nucić ..

"...gdy spotkasz w życiu czarne myśli to pomaluj je .....kolory tańczą w twoich oczach Słońce kocha Cię…”

W tym momencie gdy zaczęłam nucić refren,miałam wrażenie że w blasku reflektorów padające krople deszczu zaczęły święcić , jak  perły.

Uśmiechnęłam się do siebie, to tylko deszcz.....

 Ja to mam szczęście;-)))

Zanuciłam wtedy sobie.słowa innej piosenki.

„Dla Ciebie wszystko zrobić mogę ,w perły zmienić deszcz czy wiesz”

 

Pomyślałam Ależ to Słońce kocha mnie;-))) .Ja to mam szczęście;-)))

Deszcz !!!! krople deszczu,  ,dla mnie zmieniły się w świecące  perły ;

"Czy to wiesz ;-)))))))))))))))dla Ciebie wszystko zrobić mogę."

Ja WIEM:-))))


oceń
7
0

Sanktuarium

czwartek, 25 sierpnia 2016 15:24

Lubię  jeździć na samotne pielgrzymki do sanktuarium Matki Bożej do Lichenia.

Jest to jedno z takich czarownych miejsc na Ziemi, przynajmniej dla mnie, gdzie czuje się tak dobrze, jak mało gdzie.

 Spokój, piękno otaczające mnie, cisza radość w sercu ,ze takiej niezwykłej chwili modlitwy -wyciszenia doświadczam.

Mogę o każdej porze roku, nie zależnie od pogody, kontemplować tam , siedząc czy to w przepięknej świątyni, czy w pięknym parku otaczającym ją, czując się „jak nie z tej ziemi”,

Dziękuj zawsze ,że Tam znowu jestem, powierzając Matce Bożej swoje radości ,swoje troski, ból siebie i swoich bliskich.

 Czuję się tam zawsze, jak  szczęśliwe małe dziecko, które Ufa Matce i Tam czuję, że jestem przytulana, a w sercu moim „rozlewa” się spokój, miłość. Wiem ,że wszystko jest jak ma być, ze nie jestem sama w swojej nieraz bardzo bolesnej codzienności, że tak Ma Być dla mojego dobra, mojego "wzrastania".

   Tam zawsze proszę o dar miłości, ufności , rozumu, o dar przebaczenia, zdrowie duszy i ciała, o potrzebne łaski Boże........................

Jest mi tam dobrze.Wiem ,że wszystko jest jak ma Być .

 

     W okresie letnim odbywają się w Licheniu koncerny organowe na największym w Polsce ,(16 na świecie), doskonałym instrumencie muzycznym. Przeważnie osoby grające są to wirtuozi organów, więc słuchanie muzyki przed obrazem Matki Bożej, jest dodatkową cudowną rozkoszą dla ciała ,dla ducha;-)))

   Lubię te swoje ,w towarzystwie przyjaciół, pielgrzymki do Lichenia, mam potrzebę Tam bywać i bywam Moje pielgrzymki sprawiają, za każdym razem ,że wracam do domu , do swojej codzienności. „silniejsza”,

 

Ostatnio będąc w Licheniu ,słuchając dźwięku największego w Polsce dzwonu Józef, siedziałam na ławeczce niedaleko  rozarium gdzie piękno róż jak dźwięk dzwonu ,zachwycało. Patrzyłam szczęśliwa na przechodzące tłumy ludzi, Dziękując za chwilę, której doświadczałam.

 W pewnym momencie ,mój  błogi stan, został zaburzony widokiem  pań w obcisłych długich spodniach,  które dostrzegłam.

 Kobiety …..  małe duże grube ,chude, stare ,młode ,które wyglądały nieraz w spodniach karykaturalnie miały na sobie pomimo upału na dworze,długie spodnie .Przybyły One ,jak ja , pokonując  trud - na pielgrzymkę ,do Lichenia-miejsca kultu religijnego.

 Pomyślałam:Twoja to sprawa koleżanko ,jak te kobiety są Tu ubrane.?NIE.

Odwróciłam od tłumu wzrok.

Po przeczytaniu w sanktuarium (jest rok Miłosierdzia Bożego) uczynków miłosiernych dla ducha „upominać błądzących” wiem ,że„Nie zawrócę kijem rzeki „ale…… Mam o tym mówić ,pisać ,że jednym z ,atrybutów kobiety , jej kobiecości,,jest między innymi jej ubiór-spódnica!!!!

W miejscu kultu religijnego kobieta powinna zachowywać się, być sobą.W dniu w którym byłam w Licheniu ,może co ósma kobieta była w sukience, lub długiej tunice do spodni.

Prawdo podobnie kobiety w zapędzeniu ,w swojej codzienności, lansowaniu im wzorców ,przekonując je ,że spodnie są wygodne ,zawsze i wszędzie, że jest tak ok. w tym swoim „męskim” ubiorze , będąc w sanktuarium nie widzą nic złego., jest im tak podobno wygodnie a to jest najważniejsze.

Myślałam. NIE!!!!

Kobiety w upał prawie 30stopniowy w długich spodniach …często wyglądając wręcz karykaturalnie, nieraz do tego z bardzo wyciętymi dekoltami..lub w bieliźnie by zaznaczyć swoją kobiecość..

Świat na głowie stanął ,czy co????

Czy moda, lansowane obecnie wzorce, aż tak bardzo wpływają , na zatracanie naszej kobiecości ,"luz-bluz", chęć ujednolicenie płci. .................komu ,chcemy się Tak  podobać???? co i komu ,swoim wyglądem udowadniać...

 "Robię z igły widły”?  „ po prostu dostrzegłam i werbalizuje , co dzieje się, małymi kroczkami.na co przestajemy zwracać uwagę.,przyzwalamy, nawet w miejscach wyjątkowych.

Niedługo po wyglądzie "nie odróżni mężczyzny od kobiety” jak gdzieś  przepowiedziano.

 Czy?? ???.

 

 

 ......"łamie się świat, jak dobrze ,że nie mój

dziej się źle jak dobrze ,że nie mnie,....."

(są to słowa piosenki Grzesia Skawińskiego "Łamie się świat" napisane przez Jacka Cygana)

 

”Rób koleżanko swoje, stosownie do miejsca do chwili, wieku do sytuacji ,  Ufaj Opatrzności Bożej ………...bo wiesz ,że Słońce kocha CIĘ;-)))”


oceń
6
0

Lato

czwartek, 21 lipca 2016 13:55

Są wakacje;-)) ale "to" odkrywcze.

Tak!!!! bo mam wrażenie ,że te wakacje są dla mnie JEDYNE bo takie są. Czemu tak jest?

Nie wiem.

A możne do końca tak nie jest? i wiem....

Cieszę się , promyczkami Słońca, kwiatami ,owocami , ciepełkiem śpiewającymi ptakami, świerszczami grającymi w nocy serenady, czy latającymi w nocy robaczkami świętojańskimi.które niczym maleńkie gwiazdeczki rozświetlają ciemności .Wszystko to  cieszy mnie zachwyca , "jak pierwszy raz" to Nasze LATO-zwykłe TU .

  W sercu czuje taka radość doświadczając "lata". Każda chwila w ogrodzie , w drodze do i z pracy, jest taką przyjemnością, że ojejku .Nic mi wtedy jak w piosence nie potrzeba :nawet "błękitnego nieba"

A niebo JEST!!! O każdej porze dnia , każdego dnia inne piękne MOJE.

Wiem przez takie swoje odczuwanie LATA ,że SŁOŃCE- PAN BÓG -kocha Nas, kocha mnie;-) To takie cudowne uczucie Tak właśnie czuć.

Od czerwca, nawet cudownie przestało boleć mnie kolano w którym są zmiany zwyrodnieniowe -stosowne do wieku.a już był czas gdy trudno było mi przejść 50metrów.

Dziwne to? 

.Kolano przestało mnie boleć z chwilą gdy zdechł mój wierny nowofundland, moje Belcia .Ona zbierała moje troski za życia, pisałam o tym, nie raz.Widać zdychając "zabrała" ze sobą mój ból kolana. Wiem ,że brzmi to dziwnie, ale tak jest. No wystarczy tych bajek koleżanko.

Nic tu nie łącz. nie konfabuluj.

Tak miało Być.kolano ma Ciebie obecnie nie boleć;-))) pomimo.....masz iść do przodu.

Tak trudno mi jest obecnie " otrząsnąć z sandałów pył i iść dalej," nie zatrzymując się , oglądając się na nikogo,co od jakiegoś czasu robię, rozdrabniając się . Mam nie kierować się swoja empatią ,sprawami, potrzebami które nie są mi po drodze.Moja empatia, kolejny raz chce sprawić bym ze swojej drogi zboczyła.jak przed laty. nie służy ona dobru.

Zapominam ,zapominałam  czego uczyłam się przez te ostanie lata ,ze ja moje dobro powinno i jest dla mnie najważniejsze., ze jest ono tak samo ważne jak dobro innych ludzi a empatia?.nie jest to na pewno ,zatracanie siebie.

Dobrze ,że o tym wiem co i jak jest,.i że jak kiedyś przestałam " iść do przodu"

. Jest obecnie cudne moje LATO I SŁOŃCE Kocha mnie;-))) i JA pójdę DALEJ.......................To lato tego roku TO SPRAWI., doda mi sił;-))))..


oceń
5
0

Czas…Mój czas..

piątek, 06 maja 2016 18:02

Czas…Mój czas..

Wszystko co ostatnio robię mam wrażenie ,że robię po raz ostatni………..

Dziwne jest to uczucie ,jakby jutra miało nie być.

 Wszystko ostatnio "DZIŚ"jest Takie Ważne dla mnie, wszystko jedyne.

Każde spotkanie ,każdy dzień.

Przez co wszystko co mnie otacza ,co robię ,co jest, sprawia mi taką radość, ze tak jest., ze doświadczam……DZIŚ ,że Jestem

Przestałam  planować….

Może to sposób na MOJE szczęśliwe życie………….

To sposób na MOJE szczęśliwe życie………….;-)))

.Życie dniem dzisiejszym……..


oceń
5
0

To Moje wspaniałe Tu!!!!

wtorek, 05 kwietnia 2016 21:11

To Moje wspaniałe Tu!!!!

 

Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi ,że kiedyś podziękuje Panu Bogu za „TO” co przeżywałam tez złego przez ostatnie lata ,powiedziałabym wtedy akurat.

 

Dziś wiem sama tego doświadczyłam, ,Pan Bóg wie co dla Nas dla mnie jest dobre, choć ja uważałam wtedy ,że zsyła mi  karę , której nie dam rady udźwignąć, nie rozumiejąc dlaczego tak jest, odczuwając wtedy niesamowity ból w sercu ,którego nie da się słowami wyrazić.

Byłam zagubiona, po chorobie słaba fizycznie , szukałam jak zawsze winy w sobie chcąc zrozumieć moją codzienność ,której ja i nikt postronny nie rozumiał.

 

Wtedy gdy mój świat się walił powtarzałam „wszystko co najlepsze najpiękniejsze jest przed mną. Gdy tak powtarzałam niektórzy patrzyli na mnie myśląc co ona wygaduje .Co tu może być jeszcze dobre ,gdy wszystko było nie tak.

 

 Dziś z perspektywy czasu wiem ,że wszystko co było musiało być też moje cierpienie, bym ja w końcu zmieniła siebie ,swoje życie, inaczej bym tego nigdy nie zrobiła.

Mogę napisać teraz .Dziękuje Ci Boże za to co było co jest  .Wiem ,że Ty pragniesz mojego dobra, kochasz mnie jak nikt na Świecie „ choć Ciebie nie pojmuje …..”

 

 W ostatnich tygodniach znowu wróciły na zasadzie skojarzeń „czarne myśli” a ja nie potrafiłam się uwolnić od nich, czując po tym jak myślałam  ,że nie przebaczyłam .

 Przez kilka tygodni prosiłam ,modliłam się bym umiała przebaczyła. Tłumaczyłam sobie „To przecież nie uczucie a akt woli”.

Moje złe wspomnienia wróciły starając się mnie niszczyć fizycznie bym czuła się marnie ..

Odczuwałam na nowo fizyczny ból, jak mogłam tak ufać ……osobie w której było tyle  zła. zawiści. ,która nie licząc się z nikim i z niczym, niszczyła mnie, chciała mnie zniszczyć.

Odkryłam na nowo zło o jakie nikogo nigdy nie podejrzewałam, nie wyobrażając sobie ,że może być ono, że było Realem..

 

Gdy okulistka wyjaśniała mi dlaczego od kilku lat miewam błyski w lewym oku.  weszłam po utwierdzenie się tej jej diagnozy  do Internetu do  „doktora Gugle” .

Tam potwierdziło się to co mówiła mi moja pani doktor,

Dr Gugle” wytłumaczył mi na podstawie tego co miałam stwierdzone , zachowania ludzi których kochałam , nie mieściło się w mojej łepetynie ,że można było tak mówić, że może być tyle bezinteresownego zła. którego doświadczyłam i to od kogo….

.Pomimo tego co mogło być ze mną jak mnie traktowali moi ukochani  ,Pan Bóg sprawił że byłam psychicznie zdrowa, stawiał mi na mojej drodze dobrych pomocnych mi ludzi, sytuacje nieraz „nie z tej ziemi”.

 

 Teraz przeżywając święta Wielkanocne uświadomiłam sobie namacalnie ,że  zło  było i  jest  dalej.

I tak jak za czasów Pana Jezusa zło zawiść też nas  , mnie ono dotknęło.

W czasie świąt dotarło do mnie, że Bóg-Człowieka który robił tylko dobro innym ludziom który był miłością ,mądrością z tego powodu że był taki został ubiczowany wyśmiany  ukrzyżowany. Sprawiło to ludzkie zło, zawiść, chciwość……...

 Ja jestem pyłem…. mam przebaczyć, przestać „biadolić” nad sobą, nad złem które jest ,dając jemu „górę”.

 

Czytając  doktora Gugla  dowiedział się ,że z sytuacji b złej jaka miała miejsce kilka lat temu  z której mogło wypłynąć dla mnie wiele bardzo wiele zła, wypłynęło   dla mnie dobro ,które wyjaśniono mi z punktu widzenia medycyny..

No TU na pewno był „palec Boży „by tak się stało.;-)))jestem pewna.

Pan Bóg kocha mnie;-))))

Błyski w oku i inne dolegliwości mi nie przeszkadzają a zrozumiałam dlaczego tak przez kilka ostatnich lat  rozwinęły mi się moje zdolności plastyczne, muzyczne itd. zaczynam kierować się intuicja ,stałam się kreatywna.

 

Okazało się ,że to zło, miało miejsce  po to by wypłynęło z niego dobro, dla mnie dobro-to mój REAL

.

Dziś wiem  ,że tak miało być. jak było, inaczej nigdy bym niczego sama nie zmieniła..

Niczego nie żałuję w życiu.

Dziękuje za to co było!!!! co sprawiło że dziś Jestem jaka Jestem., że potrafię  przebaczyć…wszystkim..

 

Sama bez Woli Bożej nic nie mogę a Pan Bóg nawet zło jak było to w moim przypadku  jest w stanie zamienić w dobro.

 Wiem ,ze tak po ludzku tak bardzo trudno ,przeżyłam to, jest mówić „bądź Wola Twoja” i ufać jej., gdy się wszystko wali.

Dlaczego tak łatwo jest ufać innym ludziom a tak trudno przychodzi zaufać Panu Bogu???????

 

 


oceń
7
1

Tylko !!!!Czy to jest akceptowalne?

piątek, 19 lutego 2016 17:56

Tak często słyszę  że kolejny raz :

    - ktoś komuś podłożył świnię , był niegrzeczny, okradł, czy wykorzystał i drwi sobie z tego co zrobił,  chlubiąc się swoim uczynkiem, który jest aprobowany przez pewne kręgi, nagłaśniany, że jest tak ok..

To  jest obecnie akceptowane……….

Tylko !!!!Czy to jest akceptowalne?

 

   - ktoś inny  był obojętny na krzywdę na ból  innego człowieka tłumacząc „to nie moja sprawa-taki jest świat” itd. To tez jest obecnie akceptowane.

Tylko!!!! Czy to jest akceptowalne?

 

 - ktoś żyje w czwartych ,piątych związkach małżeńskich, konkubinatach, a  związki homoseksualne, związki przedmałżeńskie.

To tez jest obecnie akceptowane.

Tylko!!!! Czy to jest akceptowalne?

 

Ostatnio moja znajoma słysząc nagonkę medialną skarżyła mi się „wiesz  jest taka nagonka, że obecnie strach się przyznać, ze w ostatnich wyborach głosowałam na kogo głosowałam” odpowiedziałam jej czy żałujesz

 

Wiem że :

To tez jest mój Real. Tak trudno wychylić się . Być w zgodzie z sobą. Zaprotestować a nawet jak widać przyznać się do swojego uczynku.

.

Wtedy zawsze mam wrażenie ,że „świat na głowie stanął”, albo ze mną jest coś nie tak.

 

Ostatnio coś czytając, przeczytałam …znalazłam odpowiedź na swoje wątpliwości, co powinnam, na swoja ........

 

Pytana św Matka Terasa  przez dziennikarza jak powinno się w takich trudnych sytuacjach zachowywać , jak zmieniać zło, które Jest, co robić..

 

 Matka Teresa odpowiedziała …zmienić na lepsze mam się  ja i pan…….

 

Takie to proste..............zmienić na lepsze mam się  ja i pan…….

Tylko!!! czy takie to …………


oceń
6
0

posty,.. jałmużna ........modlitwa..........

piątek, 29 stycznia 2016 20:03

Dawno temu uczyłam się na lekcjach Religi ,że w naszej Religi są  miłe Panu Bogu –posty, jałmużna i modlitwa.

 

Dziś wiem, z perspektywy czasu, że od kiedy miałam swoje dzieci, kochałam je bardziej od Pana Boga, nie zastanawiając się co jest Bogu miłe.

Całe moje życie było podporządkowane moim ukochanym dzieciom.

Nie zachowywałam przykazań miłości. ani pierwszego, ani drugiego

 Dobrze ,że Pan Bóg pokazał mi co  jaka powinna być hierarchia ważności.;-))))

 Choć była to dla mnie wtedy , gdy odkrywałam oczywiste prawdy Boże -trauma ,ze „głowa boli”, ale dobrze ,ze przez to bez szwanku "choć  po kolcach "przeszłam ,mam to za sobą.Wiem co jest CO.

 

Wiadomo każdy modli się jak potrafi i jak chce.

 

Od jakiegoś czasu  wiem ,że jest taka modlitwa, podobno najmilsza Panu Bogu jak akty strzeliste. Jest to modlitwa uwielbienia Pana Boga sercem polega ona na uwielbieniu Boga gdy jesteśmy szczególnie poruszeni pięknem, dobrem -chwilą.

 

 Przeważnie modlitwa jest bardzo gorliwa gdy jesteśmy w potrzebie wiadomo „jak  trwoga to do Boga”.

 Ale czy modlitwa nasza jest też tak gorąca gdy wszystko układa się ok. gdy wydaje nam się ,że jest tak dobrze że już ”lepiej być nie może”.?

Wiadomo częściej prosimy rzadko dziękujemy

.Ewangelie nam daje przykłady że na 10 proszących o uzdrowienie i uzdrowionych 1przyszedł podziękować za uzdrowienie.

Jacy Jesteśmy, czy tak trudno przychodzi powiedzieć magiczne słowo dziękuje

Po zastanowieniu………….

Ja wiem i każdy z nas wie, jak to ze mną, z nim jest i jak i kiedy się modle, czy i kiedy za co dziękuje.

 

Co do jałmużny?

Od kiedy prosząca cyganka na środku deptaka zaczęła na mnie krzyczeć ,wszyscy ludzie się za mną oglądali myśląc ,ze coś złego zrobiłam, że za mało jej dałam pieniędzy ,przez lata nie dawałam jałmużny .

Czułam się urażona jej bezczelnością

Zbieg okoliczności sprawił ,że  zaczęłam  znowu dawać ,po tym jak przed kościołem w Wielką Sobotę żebrała matka z dzieckiem a ja po wyjściu ze "święconką ",dziecku dałam z koszyczka wielkanocnego wszystkie słodkości.

Wtedy widziałam jak ta matka i to dziecko się cieszą ,to co czułam do końca życia będę pamiętała.

Wtedy pomyślałam jak trudno jest prosić a jeden incydent nie stanowi o regule.

 Od wtedy noszę w kieszeni cukierki dla dzieciaków, datki dla proszących. Nie zapomnę do końca życia jak później innej dziewczynce dałam sto rupi.

Zawsze mam bardzo długo obiekcje czy jak daję komuś „coś” czy przypadkiem nie jestem faryzeuszem ,który daje to co mi zbywa.

 Przestałam sobie zawracać głowę tym kim jestem czy nie jestem od momentu , gdy dowiedziałam się ,że ważne są nasze intencje czy dajemy z serca czy z rozumu.

Pan Bóg oceni mnie-nas  jak dajemy, co wtedy nami kieruje gdy dajemy.

 

A posty?

Od dziecka pamiętam ,że w moim rodzinnym domu dziadkowie ,rodzice przestrzegali w piątek postu ( nie spożywali w tym dniu potraw mięsnych).

Sama będąc dorosła ten zwyczaj przeniosłam do swojego domu.

Czy skutecznie?

Moje dzieci mogą to ocenić.

 Wiadomo było ,ze w piątek unikało się potraw mięsnych przynajmniej ja ich nie serwowałam.

 Ostatnio dowiedziałam się , byłam tym faktem mile zaskoczona, że przestrzegania postów w piątek, nauczyłam swoim przykładem przychodząca do mojego domu sąsiadkę .;-)

 

Kiedy kilka lat temu dowiedziałam się ,że post sam w sobie nie jest tak ważny gdy nie jest on ofiarowany Panu Bogu, może to być forma przecież odchudzania, Od wtedy zaczęłam swoje posty zachowywać i ofiarować z intencjami

.

Posty swoje piątkowe ofiarowywałam w intencji swojej ,swoich dzieci, przyjaciół, znajomych ,czasem obcych napotkanych ludzi, którzy zwierzali mi się.

Z czasem zaczęłam dodatkowo pościć (nie jadam mięsa) we środę. .

 

Kiedy w ubiegłym roku przyszła koleżanka mojej córki podziękować mi ,że pościłam jak jej obiecałam w jej intencji pomyślałam "jaki grzeczny dzieciak", ze przyszła podziękować.

 To co mi dziewczynka ta powiedziała wtedy  .!!!!

Dwa lata temu opowiadała mi Kasia jak jest chora. Współczułam temu ślicznemu dziecku z całego serca, że tak cierpi. Gdy odchodziła powiedziałam jej” Kasiu będę w twojej intencji  , pościła do Twoich urodzin. Teraz poszczę w intencji Rafała jak skończę pościć za niego zacznę za Ciebie” i tak było.

 Kasia  dziękując mi powiedziała mi ,ze ona wie od kiedy zaczęłam w jej intencji  pościć. Zaintrygowało mnie to, bo nie mówiłam jej od kiedy zacznę w jej intencji pościć, spytałam od kiedy? ona powiedziała mi ,że tydzień przed moimi imieninami –tak  było.

 W tym momencie wystąpiła mi gęsia skóra , poczułam się dziwnie, serce zaczęło mi szybciej bić, spytałam skąd o tym wiesz.

 Dziewczyna mi odpowiedziała ,że od wtedy zaczęła się lepiej czuć”.

Tak BYŁO!!!

 

Opisuje to nie ze względu na to zdarzenie ale jestem pod wrażeniem tego co usłyszałam dziś.

 

 Dziś przyszedł do mnie dobry mój znajomy z przed lat Zbyszek- ojciec Daniela mówiąc mi ,że Daniel jest zakochany spotkał miłość małżeńską.

   W ubiegłym roku po tym jak Daniel SUPER młodzieniec  opowiadał mi jak bardzo pragnie założyć rodzinę mieć dzieci ale choć ma 30lat i na oko jest „super menem „świetna pracę , nigdy nie miał dziewczyny .

Wysłuchałam go a na odchodnym powiedziałam będę w tej Twojej tej  intencji Daniel pościć.

Tak tez było

 Kiedy Daniel spotkał dziewczynę z którą chce być do końca życia powiedział o tych moich postach rodzicom.

 Dziś przyszedł do mnie po kilku latach niewidzenia uśmiechnięty Zbyszek mówiąc mi "wiesz ,że ja z panem Bogiem z kościołem byłem na bakier ale……………"

 

To nie sen …….To naprawdę  dzieje się………..

 

Widać Tak Miało Być;-)))))))))pomyślałam "wszystko dzieje się po coś"


oceń
9
1

śmierć można było tak wytłumaczyć

środa, 20 stycznia 2016 19:40

Tak w Życiu jest że ludzi łączy życie ,ale łączy ich tez śmierć -osób kochanych ,bliskich ,znajomych czy znajomych -naszych znajomych.

Dziś wróciłam z pogrzebu

Wiedziałam , miałam dziwne przeświadczenie ,ze mam być na tym pogrzebie,  brata mojego Przyjaciela duchowego, choć znałam go  tylko z  opowieści .

Zachorował 61 letni człowiek któremu nigdy nic nie dolegało 3miesiace temu

 Dziś nie ma go  między nami.

 Czułam ze mam być na pogrzebie obok  mojego Przyjaciela . Czy byłam tam Jemu potrzebna?- nie wiem,

Wiem ,ze miałam tam być.

Gdy zobaczyłam w kościele, zawsze opanowanego mężczyznę który na zewnątrz wydawało się że trzyma się ,ale znam go od lat, ta śmierć sprawiła ……………

Pomyślałam  widząc Przyjaciela dobrze ,ze tu Jestem, wie ,że nie jest sam .Sama wiem jak w takiej chwili ważne jest zobaczyć Przyjaciół

Niedawno "to" przeżyłam,zmarła mi mama.

 

Usłyszałam w homilii” że Pan Bóg każdego z nas zabiera z tego świata  w najbardziej odpowiedniej dla NAS chwili”

.

Ta śmierć …….. ,…………..ten pogrzeb…………..

 

 Nie wiem czemu ale w jednej chwili idąc w kondukcie żałobnym…Całe moje Zycie dotychczasowe stanęło mi przed oczami i zdałam sobie sprawę ,że z tylu rzeczy ,spraw które robiłam  ,które były wtedy dla mnie ważne są  bez znaczenia

.Tak niewiele jest tych ważnych spraw ..

 A moje życie jest tak bardzo ulotne , jest piękne,.

Jest tak piękne tak ulotne jak sznur ptaków na niebie i zmienne jak klucze którymi ptaki lecą.

 Nasze TU jest lotem ptaka. I w odpowiedniej dla mnie chwili najlepszej dla mnie mój lot się TU skończy.

Czy było mi smutno gdy tak myślałam –nie.

Bo Tak Ma Być. tak JEST.

Tę śmierć- też tak można było tak wytłumaczyć.

 

To co miało miejsce w chwili żegnania zmarłego nad grobem…..Było czymś niesamowitym Gdy w 6stopniowym mrozie ,modliliśmy się nad trumną na cmentarzu, na zimowym zamglonym niebie sypiącym płatkami śniegu zobaczyłam kilka kluczy lecących ptaków.

 Co to były za ptaki ?dzikie -kaczki ,gęsi? Ale one wyglądały jak duże gołębie były srebrzyste.O tej porze roku tyle ptaków? dziwne.Skąd się wzięły?

. Dwa czy trzy razy zmieniały ustawienia kluczy na niebie.Wyglądało to pięknie.

 Modliłam się z zadartą głową.

Chwila była ……………tak wzniosła, taka dziwna, niesamowita.

Było tez to dziwne ,ze gdy przestaliśmy się głośno modlić przelatujące ptaki nad grobem we mgle na niebie jak się nagle pojawiły tak nagle zniknęły.

 

Wracałam do domu po pogrzebie, wśród płatków sypiącego śniegu które ledwie nadążały zbierać wycieraczki .samochodu , myślałam o tym wszystkim czego przed chwilą doświadczyłam

.

Wiedziałam ,ze pojechałam na ten pogrzeb nie dla swojego Przyjaciela by być obok niego ale też dla siebie. A może przede wszystkim dla siebie.

ps

Gdy jadąc zastanawiałam się jakie to ptaki widziałam na niebie o tej porze roku, po mozolnym główkowaniu  pomyślałam ,

” może to emigranci "„

Zaczęłam się do siebie śmiać;-)))))

 

 


oceń
8
0

„niech każdy z nas sam płaci swoje rachunki”;-)))).

sobota, 09 stycznia 2016 14:51

Każde pokolenie ma swój czas…………..

Swój czas ten teraz mam;-))))))

Z każdym dniem czuje to coraz bardziej, że mam go coraz miej.

 

Wszystko  zdarzyć się może i się zdarza;-)) gdy się w to wierzy bardzo tego pragnie bardzo chce.Tak jest.

Czego ja pragnę ?

 Oczywiście obok swojego bardzo przyziemnego życzenia noworocznego ha..ha...

 

Bym miała miłość w sercu i potrafiła się jej ciepłem dzielić z innymi ludźmi.

 

A pro po rachunków;-))mojego noworocznego życzenia.

Ostatnio stojąc w kolejce do kasy, wyłożyłam na taśmę swoje zakupy.

Przed mną stał w kolejce mężczyzna który miał pełny koszyk do skasowania.

 Gdy kasjerka z rozpędu wzięła do ręki mój sprawunek pan ten uśmiechając się zwrócił  uwagę.

 „Ja za tej pani zakupy  nie płacę”.

 Zaczęliśmy się wszyscy śmiać .

A ja powiedziałam  „niech każdy z nas sam płaci swoje rachunki”;-)))). zabrzmiało to ,nie wiem czemu?bardzo poważnie Popatrzyliśmy sobie wszyscy w oczy.. Kasjerka i mężczyzna pokiwali śmiejąc się głowami.

 

Gdy wyszłam ze sklepu pomyślałam  przez przypadek odpowiedziałam sobie sama na swoje Noworoczne życzenie ..ha…ha…

Widać TAK MA BYĆ

A  "luzik";-(((( czy to nie radość płacenia za siebie ?

Na pewno...ha...ha...a może ? to tylko może...........

Nie wiem.


oceń
5
0

Życzenia

środa, 30 grudnia 2015 17:59

Czego bym chciała w nowym Roku????????

Chciałabym by "czarodziejska wróżka" sprawiła bym nie  musiała i nie myślała  o terminach ,płatności moich rachunków.

.Bym miała właśnie taki luzik, taką beztroskę , życia nie będąc ścigana na ziemie przyziemnym REALEM.

Takiej finansowej beztroski nigdy w swoim życiu nie zaznałam.

Życzenia się spełniają;może i to się w końcu urzeczywistni.

TYLKO JAK?

Oj naiwna naiwna...............

.Na pewno gdy będę tak podchodzić do swojego życzenia ono się nie spełni, jak się  nigdy do tej pory nie spełniło.

A życzenie to mam od kiedy pamiętam.

Muszę zmienić swoje myślenie ha...ha...albo co????????????

 

"wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż nie dbać o bilet...."

 


oceń
4
0

„Szczęśliweczka”

poniedziałek, 28 grudnia 2015 18:57

„Szczęśliweczka” ze mnie, na pewno myślał mój znajomy o mnie, gdy po tym jak życzył mi bym była szczęśliwa na święta i Nowy Rok,  ja jemu odpowiedziałam ,ze jestem i będę szczęśliwa ,ze TAK Jest i TAK  ma Być.

 

Czy jestem szczęśliwa?

Tak.

Chociaż

 Na pewno kłopotów mam ,”że głowa boli”, ludzkiej zawiści, zła, jest tyle samo wokół mnie , co i wokół innych ludzi a może i więcej.,  swoimi chorobami mogę obdzielić kilka osób..

Ale to tez NASZE -Moje życie.

 

Od kiedy namacalnie doświadczyłam ,że  nie będę „repetować żadnej zimy ani lata” zaczęłam inaczej podchodzić do swojego życia. Nic nie odkładam na jutro.

 Przecież „nic dwa razy się nie zdarza”.

TAK JEST

.A metrykalnie „mam coraz miej lat , ha..ha..- do setki..

 

Od kiedy to do mnie dotarło ,że Zycie mam tu jedno i nic dwa razy….że TO JEST MÓJ JEDYNY  REAL, każdy swój dzień ,każdy wyjazd, każde spotkanie traktuje jak wyjazd ,dzień ,spotkanie mojego życia.A każdy dzień????????jakby miał być ostatnim w moim życiu

 Cieszę się jak małe dziecko że tak jest, tak czuję.Staram się  żyć  tym co jest dziś.

 

A zło??????? skoro jest dobro musi być i zło.

Skoro jest zdrowie jest i choroba.Choroba to przecież brak zdrowia.

 

Zło ,zawiść, niech tylko ono nie będzie moje, niech ja tego zła nie sieje, wtedy,  wiem ,że jest ok. na innych ludzi zło zawiść,  nie mamy wpływu.

 

Moje cudowne chwile mojej codzienności sprawiają ,że  wiem czuje to że mój świat który jest wokół mnie jest  piękny ,jest po prostu mój, .sa to spotkania z ludźmi , moja codzienność.

Dziś jadąc do pracy była mogła, ot ponury pomimo iż poświąteczny dzień, pomyślałam gdy wyjechałam z domu

Dziś znowu „ tajemniczo” .ha..ha…

Gdy wjeżdżałam na most mgła jakby opadła nieco rozjaśniło się  i wtedy zobaczyłam nad miastem we mgle tęczę a na jej tle świecące srebrzyście stado gołębi.

Widok ten był tak piękny, tak niesamowity,

 Widziałam tęcze po deszczu ,w nocy w burzy ,ale we mgle……nigdy.

 Ta cudna chwila , to doznanie estetyczne, zostanie we mnie na zawsze.

Będzie tez wtedy ono,  gdy brzydota będzie chciała zawładnąć moimi myślami moimi odczuciami  

Zostanie na zawsze we mnie ta dziś przeżyta ,szczęśliwa chwila, to „dobro” niewymierne a rzeczywiste..

 

Jestem szczęśliwa- Bo ja JESTEM TU .

 

Szczęśliweczka Jestem ? –Tak. Jakie to bardzo przyjemne.

PS

Wiem ,że każdy tak może …………bo miłość, szczęście radość jest w nas.


oceń
5
0

"niebo" od mikołaja

środa, 09 grudnia 2015 21:50

Wsiadałam  do samochodu słysząc w uszach dźwięczący śmiech Promyczka ,widząc jego minki. Czułam się szczęśliwa, wspomnienie tak żywe „mojego wnuczka” było  za sprawą opowieści  młodej mamy Elizy, która ma dwoje małych dzieci .

Eliza opowiadała przed chwilą  ,że po tym jak umyła dziś okna, zawiesiła uprane firany i usiadła zmęczona w fotelu, jej 4letni Adaś przytulając się do niej z dumną minką pochwalił ją, mówiąc.

” Mamusiu po takiej twojej porządnej robocie, mikołaj na pewno nas  jako  pierwszych zobaczy i  przyjdzie”;-))))))

 Kiedy  ruszyłam do domu, przypomniały mi się podobne scenki  z własnymi małymi dziećmi – które kiedyś były.

Uśmiechałam się do siebie, czułam przyjemne ciepełko na serduszku

.

 Gdy wyjechałam z krętych uliczek osiedla, miałam wrażenie ,ze śnię.

Uszczypnęłam się raz i drugi to był Real.

Zobaczyłam przed sobą ,takie cudne niebo, ze dech mi zaparło.

 Kiedyś gdy miewałam bardzo często kolorowe sny takie właśnie niebo mi się śniło, ale teraz to niebo widziałam na jawie nie we śnie, dlatego się szczypałam. Cudne róże przechodzące we fiolety błękity, ślicznie układające się harmonijnie przechodzące kolory jeden w drugi. Niebo wyglądało nierealnie było tak barwne tak piękne;-)).

 że ojejku ;-))))))))

Łał…wyrwało mi się,  dziękuję !!!!!!!!!!!! .że „to” to tez mój Real., nie piękny sen

 

 Gdy wyjeżdżałam z miasta  na górce przed mostem  dwa oświetlone pylony mostu na tle tego nierealnego nieba ,łał..wyglądało to wszystko  „zawrót głowy”  Dopełniał całości jakby był wykończeniem tego bardzo kolorowego widoczku  granatowy tajemniczy horyzont w kierunku którego podążałam..

 

Pomyślałam ja tez dostałam prezent na mikołaja .i to jaki;-)))ha..ha..

Cudne niebo.

Uśmiechnęłam się do siebie .Dziękując za te chwilę, za piękno, które JEST .

Jak to dobrze ,że w tygodniu umyłam okna, ;-)) mikołaj zobaczył mnie, przyszedł do mnie.;-)))))))) w pierwszej kolejności,  nawet przed czasem. .ha…ha….

 

.

 


oceń
5
0

Są rzeczy na świecie

czwartek, 03 grudnia 2015 13:33

Kiedyś gdy byłam nastolatką  w rozmowie babcia powiedziała,

 

 „Są rzeczy na świecie ,o których się mówi i które się robi,

 Rzeczy o których się nie mówi a  się robi

 i  rzeczy o których się mówi a których się nie robi”

 

Wtedy pamiętam , to co czułam słysząc te słowa

Robi się i mówi . Tak ma być..

 Robi się nie mówi ok. nie wszystkim wszystko trzeba mówić, można mieć tajemnice.

Ale?????, mówi się-- nie robi.

 Po co mówić jak się nie robi , po co !!!!!!! wtedy tak myślałam

 

Od dawna już wiem ,że!!!!!!!!!

Są rzeczy na świecie o których się mówi a których NIGDY nikomu też sobie się nie robi.

A mówi się o nich ………dla przestrogi


oceń
6
1

daj mi czyste serce,

środa, 25 listopada 2015 14:49

 PROSZĘ....................

Boże daj mi czyste serce,

Naucz mnie……….

 Miłość moja, ufność Tobie wiem ,że da mi radość, spokój serca o który od lat się modlę którego pragnę.

Proszę spraw Ty Panie Boże wszystko możesz bym miała  czyste serce. .

Boże Mój proszę  o czyste serce

 

 

1322

„Płynie łódź życia mojego

Wśród mroków i nocy cieni

I nie widzę wybrzeża żadnego.

Jestem na głębi morskiej przestrzeni

 

Najmniejsza burza zatopić mnie może,

Pogrążając mą łódź w wód odmęcie,

I gdybyś Ty sam nade mną nie czuwał, Boże,

W każdej chwili życia mojego w każdym momencie.

 

Wśród wycia, huku fal

Płynę spokojnie z ufnością

I patrzę, jak dziecię, bez leku w dal,

Boś Ty mi, Jezu światłością.

 

Wokół groza i przerażenie,

Lecz głębszy spokój mej duszy niż głębina morze,

Bo kto jest z Tobą, Panie ,ten nie zginie-

Tak mnie upewnia Twa miłość Boża.

 

Choć niebezpieczeństw pełno wokoło,

Nie lękam się ich, bo patrzę w niebo gwieździste,

I płynę odważnie, wesoło,

Jak przystoi na serce czyste.

 

Lecz ponad wszystko dlatego jedynie,

Żeś Ty jest sternikiem moim, o Boże,

Tak spokojnie łódź życia mojego płynie-

Wyznaje to w najgłębszej pokorze.

 

Boże mój kocham Cię  „      1323

 

S Faustyna  od Najświętszego Sakramentu

(z Dzienniczka s. Faustyny)


oceń
4
0

światełka

wtorek, 10 listopada 2015 18:12

Wracając ze Wszystkich Świętych mijałam kilka cmentarzy, mad którymi unosiła się łuna kolorowych światełek.

Cmentarze wyglądały jak rozświetlona choinka.

Były na pewno kolorowe.

Pomyślałam jak to dobrze ,ze żywi pamiętają o tych co odeszli do wieczności, manifestując to, tak rozświetlonymi cmentarzami.

 

Jadąc ostatnio w nocy autostradą mijaliśmy z boku miasta, które też były rozświetlone.

Nie były one jednak tak barwne ,ale białe światełka pobłyskiwały tu i tam

Tez unosiła się nad mijanymi miastami łuna światła.

 

 

Nie wiem czemu mijając nocą  te miasta ,skojarzyły mi się one z cmentarzami.

Dlaczego takie skojarzenie miałam.?

W pierwszej chwili swojego skojarzenia przeraziłam się, potem przyszła mi refleksja..

W mijanych miastach żyją ludzie dobrzy i źli, którzy Żyją, czują, maja potrzeby, w tym potrzebę bliskości ,kochania, bycia potrzebnym itd....

Na cmentarzu spoczywają ludzie, którzy odeszli do wieczności , którzy spoczywając na cmentarzach obok siebie są sobie obojętni, którzy nic wymiernego od nas nie potrzebują , których tak naprawdę tam już ich nie ma.Są ONI prochem. A Święto Wszystkich Świętych jest ..........  jak widać na cmentarzach , bardzo kolorową można powiedzieć śliczną łuną świateł (jeśli ocenia się nocą łuny światełek)

Na podstawie ilości różnorodności  światełek można powiedzieć jak to osoby spoczywające  na cmentarzach byli przez nas kochani szanowani jak bardzo otaczaliśmy  ich troską ,opieką.

OK.

Światełka mijanych miast na pewno ta łuna nie jest tak kolorowa.

W miastach tych nie tak barwnie rozświetlonych żyją Żywi samotni ludzie czasem  zbędni, którzy są numerem pesel, telefonu, numerem mieszkania w którym  to mieszkaniu wieczorem rozbłyska światełko.

Czy TEŻ gdy oni umrą na ich grobach we Wszystkich Świętych zabłyśnie kolorowa łuna świateł?Czy trzeba odjęć?żeby...........

Choć często po odejściu, za życia "błyszczących świateł" ,zaraz są ONI zapominani.

Nie ma reguły ..... na te "błyszczenie światełka " za życia i po śmierci.

Jedno jest pewne śmieć ,każdego z Nas dotknie, a lęk przed nią jest wpisana w Nasze TU -NASZE Zycie.

Nawet PAN BÓG -CZŁOWIEK Jezus Chrystus modląc się w Ogrójcu bał się śmierci,oblewając się krwawym potem., ale mówił "Bądź WOLA TWOJA" My ułomni ludzie tym bardziej się śmierci  boimy, boimy się niewiadomego, cierpienia związanego z przejściem Ale mając przykład mamy wtedy zaufać PANU BOGU. Tak Ma BYĆ. Podobno gdyby miał na świat przychodzić, rodzic  się , dorosły człowiek nigdy by tego nie przetrzymał.

Narodziny śmierć jest !!!! jest to zmiana -przejście.

Według zasad zachowania energii, choć ciała fizycznego już nie będzie , nie będzie naszej energii materialnej, nasze życie to nie tylko ciało, energia Nasza nie zaginie.

 

A osoby które nie boją się śmierci ? po prostu odbiegają od normy.Śmierć ciała jest nieodwracalna.

Nawet zwierzęta boją się śmierci.

 

"Śpieszmy się kochać  ..............."!!!!!!!!!!!! nie bójmy się jej okazywać sobie nawzajem;-))))) kiedy wzajemnie możemy cieszyć się naszą bliskością. Nie przegapmy okazji jaka daje nam Zycie.Śmieć ciała jest nieodwracalna.

 

 


oceń
5
1

;-)))))))))))) moja Belcia jeszcze Żyje!!!!

piątek, 16 października 2015 17:02

 

Kiedy w poniedziałek wychodziłam do pracy Bela leżała  z podbiegniętymi krwią białkami, miałam wrażenie że nie widzi, ale widziała,  co chwila ,miała drgawki, nie mogła się podnieść. Trudno było podnieść jej łeb..

Pomyślałam przecież zrobiłam jej zastrzyk dałam leki, czy to koniec.

Jak na wiek człowieka ten nowofundland ma dobrze ponad 100lat swojego psiego żywota.

. Pogłaskałam psa, przytuliłam jej łeb, mówiąc jak musisz odejść, to odejdź,  ja dam sobie radę już bez ciebie. Mam obecnie  przecież Koko na która tak żywiołowo zareagowałaś gdy się pojawiła, która będzie mnie strzegła,

Wiem ,ze całe wakacje uczyłaś ją wszystkiego.

. „Mała” (berneński pies pasterski, jest  tak wysoka jak Bela , choć to szczeniak ma 6miesiecy)  cały czas gdy byłam przy Beli lizała seniorkę po pysku, po łapach.

 Wyglądało to jakby chciała powiedzieć nie odchodź jeszcze -proszę .

Bela patrzyła na mnie potem na Koko i łbem starała się przytulić się do mnie, dając się lizać przerażonej koko, która gdy przestawała lizać biegała niecierpliwie wokół Beli.

W sercu miałam tak wielki smutek.

 Sama kuśtykając (coś mi się zrobiło w miedzy-czasie w kolano gdy uklękłam trudno był mi się podnieść a obecnie  nie mogę chodzić-boli) pojechałam do pracy.

 Skontaktowałam się z Agnieszką-lek wet, która drugi rok dogląda fachowo, , mój inwentarz. Jest ona bardzo dobrym człowiekiem. świetnym lekarzem , jest moją parafianką.;-)

 Agnieszka poleciła mi żeby podąć to i tamto jak Bela będzie żyła, gdy wrócę do domu.

 

Wracałam do domu pełna obaw co mam robić jak pies będzie martwy.

 .CO??????? mam robić

.Bałam się

 

Gdy podjechałam zobaczyłam na podwórku podskakującą jak zawsze Koko gdy spytałam o Bele poprowadziła mnie do niej.

Bela żyła ,  dalej nie wstawała, ale już patrzyła raźno- przytomnie..

Na mój widok leżąc merdała ogonem, jakby chciała powiedzieć JESTEM.

Podałam psu  leki ,dalej byłam pełna obaw, miałam pustkę w głowie.

 W nocy Bela nie płakała nie szczekała , było cicho , ale gdy zaczęło świtać zobaczyłam przez okno jak Koko bawi się z nią.

Koko jest bardzoooooooooooo towarzyskim psem;-) a przy tym to taka wrażliwa rozrabiara ,że ojejku,  skora do zabawy ,do psikusów. Nieraz jej energia gdy się zagalopuje, sprawia, ze na podwórku jest „groch z kapustą” . .

 Jak Bela ma dosyć bawiącego się szczeniaka podchodzi do małej i ja liże po nosie  jakby coś jej mówiła, wtedy wiadomo ,ze koniec swawoli Koko. Pies wtedy grzecznie kładzie się przy Beli.

Tak było i tym razem.

Uśmiechnęłam się do siebie, ciesząc się widząca za oknem bawiące się psy. Widok ten budził mnie od kilku miesięcy. Po wyniesieniu misek  z żarciem Bela tego ranka pierwszy raz  wsunęła swoje jedzonko i ruszyła do miski Koko ,która ogłupiała nie wiedząc co jest grane ,nigdy czegoś takiego nie było, że to nie ona biegła do miski Beli, a Bela do jej miski, odsunęła się by Bela dokończyła jej posiłek.

 Pomyślałam kazano mi Belcię uśpić ponad rok temu, jakbym to zrobiła ile radości z tym życiem związanych, sama bym się pozbawiła.

 Jeszcze nie teraz, nie tym razem, ale muszę się przygotować bym wiedziała jak i co?- co ma robić, bym się nie bała tego co oczywiste.

 


oceń
5
0

„ Nic nie jest takie jakie się nam wydaje”.

sobota, 10 października 2015 14:00

Kiedyś gdy nic nie rozumiałam , chcąc zrozumieć niezrozumiałe ,co było moją codziennością, by dalej móc funkcjonować, dostałam od Przyjaciela przypowieść o Aniołach której puento było „nic nie jest takie jakie się nam wydaje”

.

Mój dzidziuś mówił ,gdy babcia wysyłał go  do ich dłużników ” przecież oni wiedza ,ze są  winni po co chodzić”. Czy to ma sens? Przecież wiedzą co  i komu są winni.

 

Czy ma sens wytykanie????? udowadnianie?????? Proszenie???? Żądanie????

.

  Namacalnie doświadczyłam ostatnio  w związku z wydarzeniami w moim życiu  , że nie jestem samotna. Jest ze mną przy mnie tylu wspaniałych obcych mi ludzi, dla których jestem „ważna”.

 

 Dlaczego więc przeżywałam ostatnio tak wielki smutek.???

  Zbieg wydarzeń ostatnich dni sprawił, że miałam bardzo czarne myśli, wróciły wspomnienia krzywdy której przez lata doznawałam  za którą nie usłyszałam słowa przepraszam. Jak pokazały mi ostatnie dni dalej traktowana jestem  jak byłam, no obecnie może z większym dystansem bo nie ma miedzy nami bliskich relacji , Dowiedziałam się ,ze starano się mnie wypisać z rodziny, nie powiadamiając mnie o narodzinach , pogrzebach  itd.. Wydarzeniach w życiu każdej rodziny które dla wszystkich jej członków są ważne, łączą ją

Ja dalej na arogancje, lekceważenie mnie, brak pomocy mi tez gdy o nią proszę, a nawet wykorzystywanie finansowe , reaguje z pokorą  .Widząc o tym, co jest co, mówię ok. Czasem staram się tłumaczyć  że białe powinno być jest ,białe, a czarne jest czarne..Czy słowa moje "ktoś" słucha ? bierze do serca?

 Ja zachowuje się  , w kontaktach, jakby nigdy nic się nie stało, krzywdy nie wyrządzono mi , przechodząc do porządku dziennego ,ze tak jest, ,jak jest .Myśląc ok.

Oni sami wiedzą.."co i komu są dłużni"

 Czy może być moje zachowanie odbierane jak moja obłuda? Głupota? Brak  godności?

 Czy mnie się wydaje , że  gdy się komuś  sprawia przykrość  jest czymś oczywistym powiedzieć przepraszam?

Czy powinnam się obrażać? Odpłacać pięknym za nadobne.? .

Czy ja nie mam urazy w sercu ?

Nie chce urazy mieć.

Czy  tak z pokora się zachowując - Czy to coś zmieni?

Do tej pory nie zmieniło i jak widać po  wydarzeniach ostatnich tygodni , nie zanosi się na to..

Fakty które miały miejsce przez kilka  lat , które były, stanęły mi znowu przed oczami na zasadzie skojarzeń , toczącego się wokół mnie, w dniu mojego smutku, Zycia innych ludzi  .

 Sprawiło  to, ze….

 Nigdy taki stan żalu mi się  wcześniej nie zdarzał ..takiej rozpaczy "ciemności"nigdy nie doświadczyłam.

 Jak pozbyć się skojarzeń? By nie wracać do przeszłości.

 Pisałam zażalenia jak nigdy w życiu do Pana Boga , dlaczego ………ja

Wiem wiem mam się uczyć ale czego jeszcze?

Miłości pomimo wszystko?

 Obojętności ?

Czy znoszenia zadawanego mi bólu?

Wydawało mi się ,ze to akurat najlepiej potrafię

Tym razem  to ja sobie zadawałam ból przez skojarzenie co jeszcze bardziej bolało.

Mój stan takiej rozpaczy trwał przez cały dzień , odczuwałam  fizyczny ból ,poczucia krzywdy jak nigdy w życiu,

Czy użalałam się nad sobą? Prawdopodobnie tak.

 Na pewno przyzwalałam na to bym tak się czuła.

 Prosiłam Pana Boga by mnie tak nie kochał  ze to co czuję tak bardzo boli, ze nie dam rady więcej znieść.

Wieczorem zapłakana zadzwoniłam do Przyjaciela, który jak zawsze potrafił mi wszystko przedstawić w innej perspektywie co sprawiło ,że uspokoiłam się.

 Zmęczona po przepłakanym dniu  ,poszłam spać.

Gdy rano obudziłam się Słońce tak cudnie świeciło oświetlając mój „czarodziejski ogród” . Widząc to czując  w sercu   radość ,szczęście ze tak pięknie  TU jest , że z Woli Bożej ja tak widzę ,tak czuje, wiedząc ,ze świeci Słoneczko tak dla mnie;-)

Poprosiłam Pana Boga by , moje łzy ,  nie obróciły się przeciw moim ukochanym, mojej rodzinie, by im Pan BÓG błogosławił .

Przecież nic nie jest takie jakie się nam wydaje więc mój żal też …..

Wiem że każdego dnia Pan Bóg  mnie kocha, ze ojejku;-))) jak każdego z Nas, ze to jest jedyną wartością. bo "rodzisz się to znak kocha cie ten Świat".

,Mam skarb -PRZYJACIÓŁ którzy są ze mną przy mnie, tez w takich „czarnych” i tych trudnych dla mnie  chwilach w tych ostatnich dniach to namacalnie odczułam. Nie jestem sama  …… .

 

Czy ten wielki smutek który odczuwałam przez skojarzenia nauczył mnie czegoś???

TAK

Kochać warto;-)))) bo MIŁOŚĆ JEST.;-)))

 

Ps.

Widać nie zawsze,  jest dobrze kojarzyć;-(((( ha…ha…no...no  ;-))) ale bez skojarzeń jest jeszcze gorzej.

 

„ Nic nie jest takie jakie się nam wydaje”.


oceń
5
0

" odpuść nam nasze winy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom"

poniedziałek, 21 września 2015 16:50

Kilka tygodni temu w rozmowie ze znajomą powiedziałam jej

” Dziękuje Opatrzności Bożej ,że to co było w ostatnich latach w moim życiu, choć było to po ludzku niemożliwe i dla mnie do przejścia chwilami bardzooooo ciężkie, trudne ale przeszłam to.

Dzięki temu  co było jestem obecnie inną osobą.

Na pewno jestem szczęśliwszą  i wiem  co jest najważniejsze w Życiu w moim Życiu. Niczego nie żałuję.”

 Po chwili dodałam

„Nigdy nie przypuszczałam, że  coś takiego kiedykolwiek powiem, że to co było tak strasznego dla mnie co przeżyłam, miało, ma sens, ze mnie czegoś w bardzo traumatyczny sposób nauczyło o mnie i moim TU, ze za to podziękuję ,ze to BYŁO.

Zobacz obecnie powiesiłam na jednej ze ścian swoje drzewo genealogiczne, gdzie jest tez moje zdjęcie ślubne, które obecnie żadnych wspomnień, leku we mnie nie wzbudza.,jest  częścią mojego drzewa genealogicznego

 Tak miało Ma Być.

 

Kilka dni temu zrobiłam po raz kolejny zdjęcie z promieniami jak w obrazie Jezu Ufam Tobie. (dwa promienie są w tej samej  barwie jak na tym obrazie )Promienie na zdjęciu jak w poprzednim  zrobionym przez mnie zdjęciu z 2013r ,wychodzą ze Słońca.

Zdjęcie jest śliczne tym razem jest to zachód Słońca nad Adriatykiem.

Robiąc to zdjęcie dziękowałam Panu Bogu za ten piękny zachód Słońca, za cudnie połyskujące srebrzyście mieniące się koralami tęczy morze ,które oświetlało Słoneczko., ze to widzę ,że to jest.

 Promieni tych ,takich nie widziałam, tak jak poprzednim razem , a one wyszły na zdjęciu..

Teraz nie przeraziłam się tak jak poprzednim razem widząc te promienie takie jak w obrazie Jezu Ufam Tobie.

Pomyślałam widząc je - Dziękuję;-)

 Jak to dobrze ,że jest miłosierdzie Boże,

Ono Jest!!!! te zdjęcia mnie utwierdzają, że miłosierdzie Boże jest nad mną nad Światem .

Cieszyłam się tym zrobionym przed chwila zdjęciem i moim TU widząc piękno wokół mnie, czując w sercu radość.

 Wiem że skoro ja miłosierdzia mogę doświadczyć, też ja mam być miłosierna.

 

 

 


oceń
7
1

„Wspaniały Świat.....

czwartek, 13 sierpnia 2015 16:54

Od kilku dniu nucę sobie na swój użytek piosenkę Kombi ha..ha..

 „Wspaniały Świat już tylko w mojej głowie

Wspaniały Świat bez grzechów i bez kłamstw

 Zostanę tam do końca wierny sobie

Wspaniały Świat jedyny jaki znam”

 

Wiem ,że ten wspaniały Świat jest nie tylko w mojej głowie, jak w słowach piosenki ,, Łatwiej jest mi się układać powtarzając jak mantrę „WSPANIAŁY Świat jest w mojej głowie” zmieniając  trochę słowa piosenki.

Czy to działa?

Na pewno podniosło to mój poziom wibracji i po woli moje złe samopoczucie , które było, przechodzi bo przecież JEST I BĘDZIE NASZ wspaniały Świat „bez grzechów i bez kłamstw”.

 

PS

Jak ja lubię takie ciepełko jak mamy tego lata ;-)))))))) choć jest 'uffffffff jak gorąco " i czasami już ledwo sapie już ledwo zipie ale czuje wtedy ze to LATO- które kocham że..........

To też- Mój ,Nasz Wspaniały Świat.


oceń
5
1

Anioły

poniedziałek, 03 sierpnia 2015 22:05

Anioły

Pod namalowanym przez siebie obrazkiem "Anioły są wśród Nas" napisałam" Anioły są wśród Nas,są to ludzie, którzy pojawiają się na Naszej drodze, by "nieść" nam pomoc,radość. Czasem Ny nimi jesteśmy. Czy mamy skrzydła? Nie. To dobro nas uskrzydla"

Gdy stałam się dorosła ,nie wierzyłam w istnienie Aniołów, tych niewidzialnych.

Małe dzieci maja Aniołki bo to Aniołki

Ja będąc dzieckiem miałam Aniołka który mnie strzegł, który sprawił ,ze po tym jak spadłam ze schodów z półpiętra ,w wieku czterech lat ,nic poważnego mi się nie stało. Pozostała tylko blizna pod brodą .Tak wtedy prze-fi kołkowałam ,ze powinnam się zabić.

Żyję ;-)))

Ale w dorosłym moim życiu Anioły ???????czy są ??????? czy mnie strzegą???????

Po tym co przeżyłam wątpiłam w swojego Anioła -Stróża  choć jestem i byłam osoba wierzącą.

Choć dzieci swoje uczyłam modlitwy Aniele Boże Stróżu Mój…..ja nie odmawiałam jej myśląc Anioł jest dla małych dzieci nie dla mnie.

 

Gdy kilka lat temu „ mój świat stanął na głowie”, gdy wszystko zaczęło być nie tak jak powinno a ja niczego nie rozumiałam dlaczego tak jest i zaczęły dziać się w moim życiu  „dziwne rzeczy”  dostałam od znajomej książkę do przeczytania o Aniołach

 Z ciekawości a może z nudów ją przeczytałam.

Ok.

Św. Józef widział Anioła we śnie, itd… ale takim szaraczkom jak ja widzenie Aniołów ,czucie Ich obecności jest nie dane tak myślałam, gdy czytałam pierwsze rozdziały książki.

Po przeczytaniu całej książki tak jak sugerowano tam powinno się w każdej sytuacji siebie i swoich ukochanych otaczać Aniołami, bo One są choć ich nie widzimy i każdy z Nas ma Anioła,Stróża  tylko trzeba pozwolić jemu działać..

 Wtedy po przeczytaniu książki , nocą ,otoczyłam dom po zgaszeniu światła, gdy miałam zasnąć, białą wstęgą - niczym światełkiem i poprosiłam Anioły by strzegły mnie i mojego domu.

Pomyślałam gdy to zrobiłam co mi szkodzi „taka” opieka..

Zamknęłam oczy chcąc zasnąć

Wtedy w domu rozległ się straszny hałas.

Wstałam by sprawdzić co się dziej, zapaliłam światło i………

Zobaczyłam ,że ze szklanej miseczki stojącej na komodzie na podłogę wyleciały dwie ciężkie chińskie kule w środku z grzechotkami które kupiłam do ćwiczenia dłoni.

 To one  narobiły takiego łomotu.

Kule wypadły z miseczki bo spadł do miseczki ze ściany Aniołek- porcelanowa płaskorzeźba ,który wisiał nad miseczką i to on, wybił te kule ..

Podniosła kule z podłogi włożyłam je do miseczki ,która była cała, aniołka który spadł ze ściany odwróciłam, położyłam na komódce .

 Pomyślałam Anioły dały mi znać że SĄ i poszłam spać.

Następnego dnia rano zobaczyłam ,że gwóźdź na którym wisiał aniołek jest normalnie wbity , nie nachylony, nie wyleciał, aniołek leży na komódce ,kule są w całej szklanej miseczce.

Pomyślałam wtedy ,widocznie w nocy przyśniło mi się to wszystko i anioła zdjęłam we śnie ze ściany.ha..ha…No no..tego jeszcze nie było., tego mi do kompletu brakuje bym lunatykowała w nocy.

 Wzięłam do ręki porcelanowego aniołka by powiesić go z powrotem na ścianę i w tym momencie……………. znieruchomiałam ,przeszły mi ciarki po plecach ,dostałam gęsiej skóry.

To nie sen!!!!!!!!! Nic mi się "takiego nie śniło.To co było przed zaśnięciem to byłooooooo.

Aniołek pod spodem był zbity.

To Anioły dały mi znać ,że są.

 

Od wtedy zawsze siebie i swoich ukochanych, znajomych ,otaczam Aniołami bo wiem ,ze One naprawdę są i mogą działać i działają CUDA, że Anioły to nie tylko ludzie na Naszej drodze Życia.

 

W ten czwartek odkryłam ,że od wtorku (od 2dni) po tym jak prasowałam ubranko ( do którego miałam sentyment) , które we wtorek (28)  wysyłałam  Promyczkowi.MOJEMU PROMYCZKOWI;-)))) Dlatego włączyłam we wtorek zelasko .

 

Rozpłakałam się nie dowierzając ,ze to Real, ze nic sie nie stało..

Nie pamiętałam podekscytowana robieniem przesyłki ,w południe we wtorek, ze nie wyłączyłam żelaska. Nigdy jak żyję tyle lat  coś takiego nie przydarzyło.mi się., nigdy nie zapominałam o wyłączeniu żelaska. Ta przesyłka  tak mnie zaabsorbowała..

 Zelasko gdy odkryłam  swoje niedopatrzenie w czwartek w nocy było gorące..!!!!!!!!

 

 Wiem ,ze to Anioły SPRAWIŁY, ze nic się nie stało.One mnie strzegły , ustrzegły jak ostatnio często to robią

 

 

 Wiem ,ze nie tylko Anioły mnie strzegą  ale tez i tym zdarzeniem uczą.. ;-))))))

 

Anioły to nie tylko inni ludzie na naszej drodze Życia ale tez te niewidzialne dla Nas  SĄ!!!!!!!!!!! ;-)))))))))))))))) One są i "działają" CUDA.

 

PS.

Gdy opisałam swoje ostatnie przeżycia z żelazkiem mojemu  duchowemu Przyjacielowi. On mi odpisał;-))) „ Nie wiele brakowało byś szukała innego lokum…..Pan Bóg  Cię kocha i chroni. No i niezłą robótkę dostarczyłaś Aniołom …. Daj Im trochę wolnego są przecież wakacje”;-)))))))))))))))))))))))))))

 


oceń
6
0

„ rodzisz się to znak ,że kocha Cię ten Świat”.

czwartek, 16 lipca 2015 12:46

„ rodzisz się to znak ,że kocha Cię  ten Świat”.

 

Miłość”””””””””

„…gdybym miłości w sercu nie miał byłbym niczym..”

 

Na miłości opiera się TU moja –Nasza ,egzystencja ,porządek Świata.

 To wiem tego doświadczyłam..

Wiem ,że miłość tez jest najważniejsza po drugiej stronie, po śmierci ciała, gdzie w wieczności  będzie tylko Nasz Duch.

Życie po śmierci ciał JEST>


Bez miłości ………..Życie jest pustką, gonitwą , cel wtedy jest ulotny, tak łatwo wtedy wszystko stracić , ból odrzucenia, beznadzieja, zostaje- depresja. …

 

Miłość daje ciepło poczucia ,bezpieczeństwa, radości serca którymi ONA nas otula-pomimo WSZYSTKO

 TO daje Nam, mnie daje ..miłość ta ,która JEST

.Jest ONA niematerialna, nie można jej utracić jest pomimo odrzucenia  uczuć, trzeba ja tylko dostrzec ..

 

 

Miłość, to ten Świat………to  PAN BÓG., to nie tylko relacje z ludźmi to też Ja.

O taka miłość proszę, Pan Boga ,by nauczył mnie tak , miłować jak ja czuje się kochana,bo Jestem;-))))

 

Czy miłość jest bezinteresowna?

Tak w przeciwieństwie do kochania..

Miłość ? do drugiego człowieka to nie  zakochanie, to nie schronienie z cegieł , nie chęć posiadania, to radość ,ze Kochanie- Jest , że jego DUCH  JEST, akceptacja……..szacunek…..zaufanie…..ale też WOLNOŚĆ …jaką sama dostaje i jaką DAJE……

Ostatnio napisałam „naucz mnie Panie kochać tych tych co warci kochania”.

Czy mnie oceniać kto jest wart kochania?

Co dla mnie jest dobre.

Nie

To wszystko BYŁO…

 Dziś wiem ,ze po prostu chciałam pragnęłam być kochaną, nie zważając na siebie, bałam się odrzucenia chciałam  być dla kogoś "ważna", tak samo ważna jak ten "ktoś" był dla mnie. Szukałam miłości wśród ludzi, tam gdzie jej nie mogłam znaleźć …… były tylko słowa…a moze nie potrafia kochać? widząc tylko swoje EGO. może.........Odrzucenie moich  uczuć , deptanie ich -przeżyłam TO ,nie mogąc zrozumieć czemu ?dlaczego? przecież słyszałam dalej  słowa.... Drażniło  ,ze ja cieszę się ,że KOCHAM i o tym głośno wszem obwieszczam, ze mam swoje KOCHANIE usłyszałam mam tak nie mówić to nie moje kochanie, Innym razem  drażniła  moja wolność wewnętrzna, tez to ,ze nie boje się  mówić tego co i jak czuję.Myślę ,ze był to brak akceptacji.

 To było, nie w jednych relacjach przerobiłam takie sytacje, to bolało.

Dalej jak widać zło chce wracać , wraca  

Ostatnie zdarzenie  …….. A JA????????Dlaczego czuje się "marnie"

Mnie ma to co było uczyć, nauczyć, jak kochać nie bojąc się zranień bo sa one tylko w mojej głowie. Nie ja mam problem z akceptacją ludzi tez swoich ukochanych.Potrafię się cieszyć ,że są wspaniali ,są otwarci ,że SĄ.

 Jak być ponad ?????????

TYM 

Co zawistne ,złe, nie bać się  odrzucenia zranienia .

 Jak……….???????czy  można uniknąć  ………. ,bólu  żołądka….

 

Tak!!!!!!!!

Intuicja!!!!!!!!!  każdy z Nas ją MA na pewno MIAŁ

. Obecnie uczę się jej na nowo.Mój nowofundland mnie ja uczy ha..ha.. ale odlot co?

Dlaczego intuicję straciłam?

Tak bardzo trudno jest  wsłuchać się w siebie gdy wydaje się ,że najlepiej „płynąć z prądem”, według standardów nie zawsze dobrych dla mnie.szukać tam gdzie nie zagubiłam.......


oceń
6
0

TO WSZYSTKO BYŁO!!!!!!!!!!!!

czwartek, 09 lipca 2015 16:44

Od kilku dni czuje że mam obniżony poziom wibracji jest mi smutno a nie powinno, a co za tym idzie w parze ,moje samopoczucie fizyczne jest marne ,

Bolą mnie wszystkie kości, trudno mi się podnieść, pobolewa mnie serce, boli mnie żołądek..

Dolegliwości fizyczne można wytłumaczyć moim wiekiem  „ten typ tak ma” ale te obniżone wibracje?????????

Tego nie można wytłumaczyć

.  Przecież wszystko jest OK .nic się nie stało, a nawet jest Bardzo dobrze.-lepiej być nie może.

 Jest LATO!!!!! Cudne LATO.

Wokół mam tylu przyjaznych ludzi od jakiegoś czasu mam „małego” śmiesznego  pieska ,który choć mam z nim urwanie głowy ,wiadomo jak z „maluchem” sprawia mi tyle radości i td… wszystko zło mam za sobą.

 

 Dlaczego.!!!!!!!!!!!!! Cały czas, czy tego chce, czy nie ,jak  rzepy powraca , stara się imać mnie .zła przeszłość

 Tłumacze sobie to było ,jest ok. nic się nie stało ale jak widać powraca cień zła które było i to daje znać -  boli- tez dosłownie. ”zatruwa mi piękne LATO .

 Jak ……………..zapomnieć? być ponad tym?????przejść nad tym do porządku.

Przebaczyć- wydaje się ,że przebaczyłam, wiec skąd  ten ból.

Czy to miłość własna?

 

Ostatnio ……….. !!!!!!!!! chciałam pojeździć na rowerze.

Po tym jak napisałam ,że nie biegiem, pomyślałam sobie ,ze mogę jeździć na rowerze, takim prawdziwym , nie tylko tym do ćwiczeń,

Rower –damka od  7lat bezużytecznie stoi ,którego nie wiem dlaczego nie zabrano mi  a na którym przez te ostatnie lata nie próbowałam jeździć.

 

Poprosiłam znajomego by przy okazji uruchomił mi ten „spadek” bo widać było na oko ,że „puścił  powietrze”.

 Znajomy wymienił wentyle sprawdził opony napompował koła i wtedy!!!!!!!

Stwierdził,

„ Ty masz w tym rowerze wykręconą śrubę, która synchronizuje prace kierownicy z kołem, jej nie ma ,choć nic na to nie wskazuje, zatyczka w kierownicy jest. Jak to dobrze ,ze wcześniej nie jeździłaś na tym rowerze, mogłaś się zabić albo połamać.”

 Nie dowierzałam jego słowom.

Gdy zobaczyłam jak rower na oko sprawny  wygląda –prze lata wyglądał -  rozpłakałam się………..

Czy dlatego zostawiono mi go ,nic o tym uszkodzeniu nie mówiąc.

 NIE!!!!!!!!!!!!!!! Beczałam  

Znajomy uspakajał nic się nie stało , to złom, kupisz po prostu sobie rower.

OK.

W myślach dziękowałam.

Opatrzność Boża sprawiła ,że nie miałam wcześniej chęci jeździć na tej damce i nie jeździłam.

Wszystko zło- to było, jak inne rzeczy.. Jednak ten uszkodzony rower powraca od wtedy do mnie.

Gdybym to ja odkryła pomyślałbym ,że może mi się „to” ,  zdaje. …ale to nie ja. odkryłam i   „to nie sen to naprawdę dzieje się”

 

…dlaczego to ja ,mnie …., ja nie chcę !!!!!!!!!.NIE!!! niech to będzie sen.

 

TO WSZYSTKO BYŁO!!!!!!!!!!!! i nie wróci więcej.

KOCHAĆ>>>>>>>>>>>>"naucz mnie Panie KOCHAĆ..............Tych co warci kochania.........

 


oceń
4
0

„ Czarodziejskie ogrody”

środa, 03 czerwca 2015 18:21

 

Czarodziejski ogród

   

Gdy  siedziałam na tarasie otulona promieniami Słońca mając przed oczami mój ogród unoszący się zapach akacji  upajał mnie swoją słodyczą. Akacja wczoraj zakwitła dla mnie ha..ha…Słysząc jak ptaki  świergolą, wiatr porusza listkami drzew  w różnych tonacjach, Czułam , ze dotykam piękna, dobra, które JEST Wyrywało mi się z piersi DZIĘKUJE.

Odkryłam ,ze każde drzewo śpiewa poruszane wiatrem inaczej, Niby to logiczne bo listki każdego drzewa sa innego kształtu ale wcześniej tego nie słyszałam, nie spostrzegłam, że tak jest.  Myślałam drzewa sobie szumią -śpiewają, ot tak jest, nie starałam i nie słyszałam nie odróżniałam każdego oddzielnie.

 Siedząc tak było mi tak dobrze……..miałam wrażenie , a może rzeczywiście się modliłam? dziękując za cudowną chwilę .

 

 Z perspektywy czasu wiem ,ze ogród mój dawał mi przez ostanie lata radość, siłę ,wiarę, że wszystko dzieje się po coś, przemija, że piękno dobro Jest.

Gdy co dnia budząc się widziałam za oknem Nasze cudowne zmieniające się Tu i Teraz piękno bezinteresowne które Jest, bym tez ja czuła się, była szczęśliwa, bezpieczna….że Tak Ma Być.

Gdy  zamykając oczy, otulam się promieniami Słońca zawsze wtedy czułam, czuje ,ze Jestem bardzo Ważna, że  Słońce kocha mnie ;-) dlatego ,ze Jestem. Że Tak Ma Być..

Dziękuje wtedy za to co i jak czuje

Ale tez wiem ,ze ja tez mam kochać , bo "gdybym miłości w sercu nie miał.....".

Gdy otwieram w takich chwilach oczy wiem ,ze to co i jak czuje jest prawdą , że moje TU to dany mi cudowny dar od Pana Boga pomimo szarej, burej rzeczywistości jaką miałam, nadal  mam stwarzaną ,Wiem , że moje TU jest ponad tą szarością bo mam „takie” chwile, bo wiem ,że wszystko inne ma mnie uczyć  jak kochać, jak po prostu BYĆ., ze „wszystko zdarzyć się może”  i się zdarza..

.

Często czując tak, gdy potem zabieram się za robienie przyziemnych rzeczy, śpiewam  sobie piosenkę Kombii…śpiewam oczywiście  „w duecie”ha..ha.. z Grzesiem Skawińskim ;-) oczywiście  w wyobraźni .

„gdy spotkasz w zyciu czarne myśli to pomaluj je………. kolory tańczą w moich oczach Słońce kocha mnie…………. …”

                                                                                                                                   

 Ostatnio przyszedł pośrednik (zamierzam sprzedać dom)  pierwsze co powiedział ,nie wchodząc na posesje „pani nie sprzedaje domu a swój ogród”. „Osoba, która kupi dom przede wszystkim zakocha się w Pani ogrodzie dom jest dodatkiem .”

Wiedziałam ,ze mówi prawdę.. bo dom to schronienie z cegieł, choć znajomi twierdza ,ze mam „magiczny dom”. ha…ha….A ja wiem ,ze  wszędzie gdzie będę mój „magiczny kolorowy dom” będzie ze mną.

 

Ale wrócimy do mojego  ogrodu.

Jest on czarodziejski?

Dla mnie na pewno;- )) ma cos w sobie , co sprawia że czerpie z niego radość a kto raz się w nim znajdzie chce wracać, Choć obiektywnie  jest bardzo zwykły choć na pewno jest inny Jest mój..

  W części działki gdzie sa drzewka owocowe i wszystkie inne drzewka jest ogród ekologiczny ha..ha.. ( nie uprawiałam, nie kosze, można powiedzieć nie dbam o ta część działki w potocznym tego słowa znaczeniu) 

Wszystko rośnie tam jak i co chce, nawet niechętnie mój wielki nowofundland tam się  zapuszcza w te metrowe chaszcze, gdzie jest pełno kretowisk..Tam jest życie;-)   bywają tam też kuropatwy bażanty ;-) ,są  mrowiska, ptaszki maja gniazdka na drzewach

Czasem robię w tej części ogrodu jakieś  nasadzenia gdy kupie podobające mi się drzewko., .które jak ma  „silę przebicia”  rośnie jak nie widać tam nie pasuje...

 Jedyne co robię w tej części działki to na wiosnę regularnie  biele wapnem pnie drzewek  owocowych bo uwielbiam jak mają  drzewka wybielone  pnie. Wyglądają  wtedy  takie wybielone  w kwiecie  jak „panny młode” są takie odświętne- cudne..Widok ten gdy patrzę  wtedy na ogród sprawia mi taka radość ,że ojejku., dlatego to robię no i bielenie drzewek na wiosnę jest  pożądane nie rusza za wcześnie wegetacja, nie rozwijają sie choroby.

 .Tak samo na jesieni "interesuje się "ogrodom  zbieram jak zostaną na drzewkach  ekologiczne dary jesieni;-) z których robię powidełka.. przycinam jak trzeba.

Część działki przy domu tylko dlatego jest koszona  by dom nie wydawał się nie zamieszkały opuszczony no i by Bela mogła swobodnie się poruszać wokół domu,. .Obecnie Bela co zobaczy Sąsiadkę z za płotu , chodzącą po swojej posesji, która na nią skarżyła, szczeka na nią, ze trudno ja uciszyć - wcześniej tego nigdy nie robiła, Czy  chce jej coś powiedzieć?

Na pewno- odszczekuje się ha..ha..)

 Przed domem  mam –miałam ,kolorowy trawnik  ;-) i  dużo kwiatów , bo kocham kwiaty, które tez rosną siłami natury..Ostatnio jednak zdominował  mi trawnik  - mech  trawa znika i  kolejny już rok  tempie  klujące zło –osty , którym lekkomyślnie kilka lat temu pozwoliłam u siebie  się. zasiać. .

To jest mój ogród.

 

Co będzie jak sprzedam dom? Wiem ,ze dom jest tam gdzie ja Jestem a ogród? Nie ten ,to inny będę miała ogród  którym będę się cieszyła . ze JEST.

 

 Wczoraj pojechałam do mojej znajomej

Choć jest to moja dobra znajoma i mam z nia częste kontakty , ostatnio byłam u niej w domu  kilka- kilkanaście lat temu . Ot nasze zaganiane Życie. .

Jadąc do niej zabłądziłam bo nie pamiętałam dobrze drogi dojazdowej , byłam zażenowana ,ze tak jest.

Gdy weszłam na jej posesję oniemiałam z zachwytu

Ogród Lidki w zasadzie nie jest to ogród a śliczny, cudny  park ze stawem  pośrodku  działki  nad którym stoi  dom :-))). Las wokół domu jest tak śliczny że dech mi zaprało. Gdy byłam u niej gdy zamieszkała tam , był zwykły las brzozowo- sosnowo-świerkowy    Obecnie  wszystko w tym lesie  rośnie  jakby od  niechcenia wśród brzóz i świerków ,sosen są różne  odcienie zieleni , śliczne  nasadzenia, są kwiaty .

Wrażenie ten park robi niesamowite, piękna które JEST, tajemniczości. Widząc to podziękowałam ,ze się TU znalazłam, ze pomimo swojej początkowej niechęci jazdy tu- przyjechałam..

 Poczułam  wchodząc do  tego ogrodu- parku  że jest to „czarodziejskie ogród  Lidki i jej ukochanych ”

Dziwne uczucie mną na chwilę owładnęło, porównałam je do uczucia  „małego  księcia ” gdy zobaczył tysiąc róż.

 Mój ogród w porównaniu z kilkoma hektarami tego cudnego  parku to miniaturka.

 Była to chwila gdy tak się czułam  nie chciało do mojej świadomości dotrzeć ,że ktoś  może też mieć czarodziejski ogród ,  i to tak piękny choć inny od mojego. . Był to ułamek chwili ale coś takiego poczułam .

Zaraz  jednak pomyślałam jak to dobrze ,że ta piękna , dobra kobieta ma tak cudny ogród  swój „czarodziejski ogród”

 Patrząc na śliczny  las  w myślach poprosiłam by Promienie  Słońca za sprawą tego ogrodu dawały Lidce jej mężowi i dzieciom  taką radość i siłę poczucie bezpieczeństwa jak ten mój  w porównaniu z jej parkiem ,miniaturowy ogród , daje mnie.

 

Cieszyłam się widząc czarodziejski ogród mojej znajomej ze go MA  o czym jej powiedziałam  ;-)

 Będąc tam, sama też czerpałam z niego radość ,ze „taki” Jest., ze tam jestem.;-))))))))))

 

.

„ Czarodziejskie ogrody”

-.„bo jak miał w jednej kochać się gdy ujrzał park z tysiącem róż, zrozumiał wtedy Książe to ,że tylko jedna w Świecie JEST>>>>>>>>>>>”

 

Życie każdy ma jak ogrody różne, każdy inne i każdemu z nas co innego daje poczucie siły, bezpieczeństwa, radości życia………….. Tylko!!!! by nie były to tylko namiastki,  pozory………..ułudy..........Wtedy.................................

 

. .

 

.


oceń
5
1

"pani słowikowa"

środa, 20 maja 2015 19:44

Gdy  co wieczór wychodzę na dwór by Beli- mojemu nowofundlandowi   zrobić zastrzyk przeciwbólowy, zawsze mam wrażenie,  słysząc „cud miód „śpiew ptaków, kumkanie żab, widząc rozgwieżdżone niebo, wdychając zapach bzów., ze  przenoszę się w  krainę piękna która JEST „gdzieś tam…gdzieś tam..”

Jestem wtedy szczęśliwa.

Mam wrażenie, ze mój pies leżąc na swojej  poduszce  sprawiając wrażenie ,że śpi, ma też takie jak ja  odczucia, takie przynajmniej robi swoim zachowaniem wrażenie.

Gdy podchodzę , patrzy mi w oczy jakby chciała powiedzieć „zobacz !!!!!!!! poczuj!!!!!!…

TO DZIEJE SIĘ

 

Często zamiast zrobić psu zastrzyk zaraz, ze strzykawką w ręku , siadam przy nim  i obydwie poddajemy się nastrojowi chwili,  tak cudnej , że ojejku;-)

 

 

Gdy pies uważa ,że na dziś dla mnie  tego koncertu  wystarczy i powinnam już dać jej zastrzyk, a może dlatego ,ze ją po prostu  boli i dłużej nie chce czekać, na zastrzyk. Bela wstaje i podchodzi do mnie  łbem podnosząc mi rękę ze strzykawką .To dzieje się ;-) Oznajmia mi  ,że pora na  zastrzyk, dłużej mam nie zwlekać

. Po zastrzyku zawsze pies pomerda mi ogonem na podziękowanie , łbem się do mnie przytulając i dalej układa się na poduszce udając ,że śpi..

 

Ostatnio odkryłam ,ze na  świerku obok domu synogarlice uwiły sobie gniazdko.

 Zrobiły to tak zmyślnie ,że Kitka do gniazdka nie ma dostępu, obecnie wysiadują  jajka.

 Gdy spostrzegłam gniazdko w tym samym czasie zauważyłam ,ze mój pies obecnie zostawia w misce z rana co nieco. Nie wylizuje jak robiła to kiedyś miski. do czysta

A ja widzę co rano na zmianę karmiące się z psiej miski synogarlice Oczywiście nowofundland udaje ,że ich nie widzi, obserwując te scenki ,mam wrażenie a nawet pewność  ,ze pies tym , takim swoim zachowaniem tez mnie czegoś uczy.;-)

To  ,że  w moim ogrodzie uwiły sobie, tuz  tuz obok domu synogarlice  gniazdko , gdzie czują się bezpiecznie odczuwam dlatego też nieracjonalną radość, ze tak JEST..

Tylko czy jest ona nieracjonalna?

;-)))))))))))))

 

Od kilku dni  wracając do domu po tych wieczornych „koncertach” gdzie prym wiodły słowiki przypominał mi się wierszyk Juliana Tuwima, czytany mi  gdy byłam dzieckiem „Płacze pani słowikowa w gniazdku na akcji, bo pan słowik przed dziewiątą miał być na kolacji.Tak się godzin wyznaczonych zawsze pilnie trzymał a tu już po jedenastej i słowika nie ma. Wszystko stygnie zupka z muszek……sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie……. Czy się może coś zdarzyło? może go napadli?, srebrny głosik mu zabrali…..szare piórka skradli. Nagle zjawia się pan słowik poświstuje skacze.

Gdzieś ty fruwał ,gdzieś ty latał, przecież ja tu płaczę

A pan słowik na to słodko wybacz moje złotko ale wieczór był tak piękny ,że szedłem piechotkę”

 

Czemu ten wierszyk gdy wracałam do domu ,mi się od kilku dni przypominał ? Do teraz nie wiedziałam. ;- )))

 


oceń
5
0

Awinion

poniedziałek, 11 maja 2015 15:39

Gdy  słyszałam przez lata piosenkę Kombii Awinion, kojarzyła mi się ona  ze spacerem przed kilkunastoma laty, po ogrodach Awinionu z ‘"wilkiem złym”

Wtedy chodząc po tych ogrodach wydawały mi się one takie piękne.

 Prawdo podobnie dlatego ,ze wtedy czułam się szczęśliwa, byłam po tylu latach małżeństwa dalej zakochana i byłam tam z  „wilkiem złym’  który…….

Miałam przez lata ,jak się już niedługo okazało ,  „bielmo na oczach” byłam cały czas zauroczona.

 

     Przez ostatnie lata nie słuchałam tej piosenki bo miałam z nią związane „tamte „ wspomnienia,  .które w jakiś sposób były przykre.. .Może to był rodzaj żalu samej do siebie?

 Wiedziałam że:

Moje szczęście, wtedy, było  iluzją miłości małżeńskiej, która nic wspólnego z taka miłością  nie miała .

Była to tylko moja miłość, szczęście  w mojej głowie, pod wpływem mojego zauroczenia.

Nie potrafiłam logicznie przez 28lat oceniać REALU- sama kochając, mając empatie.

Nie dostrzegałam  ,że tylko EGO „wilka złego” było ważne, też dla mnie,a gdzie byłam ja????????

 

 

 Czy obecnie po tym co przeżyłam czegoś się nauczyłam?..............

 

Czy dalej żyję iluzją?????? W kontaktach z ludźmi widzę  ich dobre intencje, a nie  ich dobro

Mówią:" Dobrymi intencjami,  piekło jest usłane".

Oceniam przyjmuje za Real pozory? "Biorę każdą kartę za dobra monetę"..

 Czy jestem Tam Ja? Czy moje dobro się liczy?

Czy……………..!!!!!????????

 

 

 

Zbieg okoliczności sprawił że jakiś czas temu  znalazłam się w sama w ogrodach Awinionu. Gdy miałam wyjechać do Awinionu  specjalnie dla mnie na YouTube  „zaśpiewał „ :-)  ha..ha.. zespól Kombi swój przebój Awinion.

 

Tym razem już nie miałam skojarzeń emocjonalnych a  utkwiły mi  słowa refrenu „nie zgubię ludzi ,którzy tak blisko są nawet na moście w Awinion”

   Chodząc teraz po ogrodach Awinionu nie miałam wrażenia ,ze są one tak zachwycające, jakie przez lata mi się w moich wspomnieniach wydawały. Ot ładny ogród. pomyślałam, piękne punkty widokowe ,ale widziałam piękniejsze i równie piękne miejsca .

Czym ja się wtedy tak zachwycałam?

Odpowiedziałam sobie – chwilą 

.

Gdy weszłam sama na most w Awinion zanuciłam sobie  refren piosenki Kombii „ Awinion” powtarzając kilka razy słowa ‘"nie zgubie  ludzi którzy tak blisko są nawet na moście Awinion”

.Poczułam się tam ,byłam  tak bardzo szczęśliwa ,ze Jestem ,ze tam Jestem..

Widząc cudne niebo, miałam wrażenie , ze tańczę.

Szczęście moje  można powiedzieć było  irracjonalnym ,a tak bardzo prawdziwym, byłam tam sama..

 Uśmiechnęłam się sama do siebie.

Może jestem sama ale jest przy mnie tylu przyjaznych mi ludzi,  którzy  ze mną są , są  to moi  Aniołowie mnie strzegący ;-) będący ze mną ;-) .

Ja obecnie jestem sobą,

 

Przebiegając  po moście dziękowałam Opatrzności Bożej , że tam po latach znów jestem, nucąc  sobie „nie zgubię ……….”

 

Moja radość ,szczęście chwili  widać malowało się na mojej twarzy bo zaczepił mnie przechodzień. w moim wieku   ,który chciał się ze mną fotografować .

Zdziwiona zaskoczona odpowiedziałam Foto i chciałam jemu zdjęcie  zrobić.

 On śmiejąc się odparł mi ,ze chce foto ze mną ,ze będziemy obydwoje mieli zdjęcie do rozwodu.. ha..ha…na moście w Awinion

. Odpowiadając , nie mam męża., stanęłam uśmiechając się przy mężczyźnie by nas sfotografowano

 Pomyślałam jeśli zdjęcie bez znaczenia  z nieznajomą ma być przyczynkiem czyjegoś rozwodu,  co chłopina ma  za „chory” związek..Czy jest ten jego związek  tak „chory” jak ten  mój, który ja miałam ? widocznie. W moim związku  dowodem  mojej zdrady małżeńskiej były żółte tulipany które otrzymałam od  mojego b. dobrego znajomego którego znam od zawsze , jego i jego żonę, na których zawsze mogę liczyć. Tulipany te dostałam na „okrągłe” swoje urodziny a ,że było ich dużo, były śliczne , zrobiłam sobie z nimi zdjęcie………zdjęcie to było dowodem w sprawie rozwodowej.

 

Gdy nas cyknięto też i moim aparatem. odezwała się wtedy moja babska próżność ale jestem „  atrakcja” ha….ha…. .,"stara atrakcja";-))  nieznany mi facet , taki przystojny , zaczepia mnie i chce się ze mną fotografować i to na moście w Awinion . ha...ha....

Robi  sobie ze mną zdjęcie , by jego  kobieta była chorobliwie o zdjęcie to zazdrosna..

 

Pożegnałam się z przechodniem życząc jemu wszystkiego dobrego  i nucąc „nie zgubie ludzi którzy …”zeszłam z mostu i  poszłam  do  znajomych  by zwiedzać  z nimi miasto,

Znajomi Ci zaproponowali  mi wyjazd do Awinion,

Oni przy mnie byli i są;-)))))))))))))).


oceń
5
0

„w zdrowym ciele zdrowy duch”

poniedziałek, 20 kwietnia 2015 16:26

Tak marnie się dziś czuje.

 Co mnie boli?

Wszystko co zepsute ,co zastałe , co zużyte, co może boleć.

 Dlaczego mnie boli?

 Bo przez jakiś czas bardzo długi czas ,zapomniałam o sobie .No może nie do końca zapomniałam o sobie. Pamiętałam przecież o duchu ,ale zapominałam że mam też ciało

No może nie dosłownie o ciele zapomniałam - starannie myłam się ha..ha.. Ale zapominałam o tym że mam mieć ciało sprawne .........

„w zdrowym ciele zdrowy duch”,

Nie chodziłam na basen, na spacery , nie cwiczyłam .................................... kosteczki mi zesztywniały.

 

Czy nadrobię tą zaległość?. Jak widać na wszystko jest czas i miejsce o wszystkim trzeba pamiętać.

Prawdo podobnie już  co się stało, to się nie odstanie ,kosteczki mi zesztywniały" ;-( ...........................

Choć!!!! Starość uważam , że jest piękna, jest tak wyważona , mądra, nigdzie nie spieszy, ale jak widać nie może pławić się w tym co jest w niej piękne.nie może zapominać  o tym że kiedyś było  sprawne ciało,które teraz w takim tępię fizycznie "wysiada" i musi się o nie dbać.

No dobrze ale doświadczyłam tyle razy ,że " wszystko zdarzyć się może." tylko trzeba chcieć.

Czy będę się znowu dobrze czuła?czy fizycznie wrócę do jakiego takiego stanu?

Najgorsze jest to ,ze najzwyczajniej w świecie mnie się nie chce dbać o swój aparat ruchu.;-) o swoja wydolność fizyczną.

Kiedy ja ostatnio biegałam?

Chodziłam? Jeździłam na rowerze ?

Nie pamiętam.

Nie wiem czy jeszcze potrafię biegać. .

 

Oj źle jest ze mną, bardzo źle, dlatego tak marnie dziś się czuję.

Jak to dobrze politować  się nad sobą  jaka to jestem „bidulka” ,jaki leniuszek, jakie „nieszczęście” chodzące , jak obolała.Tak jest ale.........

A weź się w garść kobieto!!!!!!!

Jak sama sobie nie pomożesz nikt Ci nie pomoże i wtedy nie działa zaklęcie 'wszystko się może zdarzyć".

Czy wyciągnę dla siebie praktyczne wnioski? z tego co jest z tego jak i dlaczego dziś się czuję.?

 

Czy dalej wole biadolić  jak dziś to robię , jak   bardzo marnie się czuje  fizycznie i mam marny zbolały dzień choć tak pięknie jest za oknem  tak cudna wiosna ,ze dech zapiera ..

Gdy dziś patrzyłam przez okno na kwitnącą brzoskwinię, która mnie zachwycała "serce mi rosło" czułam byłam szczęśliwa ,ze "To" widzę ale gdy chciałam się podnieść ból. fizyczny ...........................

 

Jak ze mną będzie? wiem że wszystko zdarzyć się może" i się zdarza.

Pożyjemy zobaczymy...........


oceń
5
1

strach i niepewność nie przychodzą tu ,…

poniedziałek, 30 marca 2015 18:16

"Przede mną piękny dzień,………..

 strach i niepewność nie przychodzą tu ,……………

kiedy uśmiecham się………….."

 

 

Ostatnio trudno mi się było uśmiechać      a strach chciał wedrzeć się i może wdzierał w moje życie…..

Ale !!!!!! patrząc na bezchmurne niebo, słysząc śpiewające patki , myśląc o Promyczku,  widząc budzącą się wiosnę pomimo szarości, burości i smutku jaki mnie otaczał (ostatnio tez byłam na kilku pogrzebach ) przezwyciężyłam swoje leki .

Przecież tak ma być.

 Jest ok.

Powtarzałam sobie  „czemu ty się zła godzino z niepotrzebnym mieszasz lekiem jesteś a wiec musisz minąć a więc to jest piękne…..nic dwa razy się nie zdarza…..choćbyśmy uczniami byli najgorszymi w dziejach świata nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata”””

 

 Ja mam  robić swoje  i zdystansować się  do tego co mnie otacza ,nie mam wpływu na to, Mam nie  przejmować się tym,  arogancją ,złym zachowaniem, głupotą , to akurat tu ,nie jest moje zło , mnie ono nie powinno dotykać a chce a jednak obniża mój poziom wibracji.

.A śmierć? 

Tak ma Być.

 

Ja  nie przeżyję drugi raz tej samej wiosny, nie usłyszę drugi raz tej wiosny śpiewu ptaków, które śpiewają „dla mnie” ha…ha… może …………

Czemu zatruwam sobie sama życie?

Tak trudno wtedy jest mi ,uśmiechać się, stara się wdzierać  lęk..

Trudno wtedy jest zdystansować się do swoich emocji ,które chcą mnie zdołować. Słuchać bezpodstawnych oskarżeń, skoro takie są nie mnie one dotyczą.

Tak bardzo trudno jest zaakceptować tez oczywiste. ale wiem ,ze jest to możliwe.

Ja mam ,muszę to zrobić.

Mam być sobą.

A wtedy  pokonam każde zło, każdy swój lęk, mam Ufać  a świat mój stanie się bez chmur……….

 

Jest bez chmur……..

 

.Mój bardzo stary nowofundland  co dnia sprawia mi tyle radości tym ,ze Jest jeszcze .ze mną.

 Ostatnio tak jak jej pani, mój pies układa sobie głowę do snu  na poduszce ,która jesienią zarekwirowała  ściągając  z ławki na podwórku.

Podpatrzyła widać do czego poduszka służy jej pani i teraz jej  używa zgodnie z przeznaczeniem;-))) poduszki ..ha..ha…

 

 Od tego czasu delikatnie nosi poduszkę wszędzie w pysku by jej nie podrzeć .

,Bela , z poduszką chodzi wszędzie gdzie myśli ułożyć się do snu  .;-)))) lub gdy chce odpoczywać. ha..ha…. To cała Bela.;-))

 

Ostatni moja sąsiadka zamiast podejść do płota zadzwoniła do mnie do pracy ze skargą na mojego nowofundlanda , że  w nocy pies leży na moim tarasie  i szczeka. W pierwszych słowach usłyszałam  ,że mam „coś zrobić z tą Belką bo jest stara i chora i szczeka” co jej przeszkadza .

 

W pierwszej chwili zatkało mnie bo Bela do szczekatych psów nie należy ,

10lat szczekała w nocy jak coś widziała albo czuła  i było ok. a teraz taka uwaga.

 Pies na wsi jest po to by pilnował domu co szczekaniem oznajmia .Nie jest niczym dziwnym ,ze może pies w swoim obejściu szczekać..

Wtedy przypominałam sobie jak pani ta mówiła  mi niedawno ,ze ma tak szczelne okna , , ze nic z dworu jej nie przeszkadza ,gdy ja narzekałam że słyszę imprezującego” na cztery fajerki „ na całą wieś celebrytę  ,który niedawno zamieszkał u nas, na wsi.

Ale>>>>>>>>> odpowiedziałam , ze nic nie poradzę ,ze pies mi się zestarzał ,dodając jak my, nie mamy na to wpływu., Obecnie Bela nie płacze, nie narzeka ,że ja coś boli, jak bywało to wcześniej ,widać czuje się lepiej,. 

Wie pani o tym że Bela jest bardzo mądrym psem, nigdy nie szczekała dla samego szczekania, widocznie coś widzi ,ze szczeka.

 Sąsiadka   mi  przyznała ,ze to co mówię jest prawdą..

 Na koniec dodałam   porozmawiam z Bela by nie szczekała bo przeszkadza sąsiadce.

Odłożyłam słuchawkę.

Po co dzwoniła??????????

Pomyślałam ……nasza , moja  rzeczywistość .

To ,ze pies jest stary  to nawet szczekać już  nie może……”mam coś z nim  zrobić”!!!!!!  a może....... ….. brrrr

 

 Oczywiście poirytowana rozmowa z sąsiadką porozmawiałam z Belą.

Gdy  mówiłam swojemu psu ,ze sąsiadka się skarży że w nocy szczeka.

Bela popatrzyła mi w oczy jakby mi chciała powiedzieć co ta sąsiadka wygaduje przecież jestem Twoja, Ciebie pilnuje i dlatego szczekam

Wiesz o tym ,ze nigdy nie szczekam po próżnicy , widać coś widzę czuje ,ze szczekam, a wiesz ,że widzę tez duchy .. Ciebie pilnuje.

Po czym ociężale wstała i podnosząc dumnie swój piękny ogon, pomerdała  nim, czym dała znać ,ze rozmowa nasza jest skończona ,odwróciła się i poszła  do budy oczywiście zabierając ze sobą w zębach poduszkę.;-))

 

W pierwszy dzień wiosny przyszło na świat sześć berneńskich psów pasterskich jeden z nich ma być mój.;-) Z mordki podobny jest do Beli, jest śliczny, jak Bela..

Musze porozmawiać z  Belą ,że będziemy mieli szczeniaka którego ona musi wszystkiego nauczyć, musi go nauczyć jak ma mnie strzec a przede wszystkim musi go zaakceptować.

 

Czy będę mogła małego pieska  wziąć?

Czy Bela nie poczuje się wtedy niepotrzebna?

Nie chciałabym by cierpiała, ma czuć się ,ze jak była tak i jest dalej bardzo potrzebna .

 

Spytam się ha…ha…Beli czy mamy mieć za kilka tygodni małego pieska w domu.

….;- ))))) ………

 

Bezchmurne niebo…..;-) Przede mną piękny dzień,………..;-)

Dziękuję tez za te chmurzaste moje dni;- ) !!!!!!!!!!!! że SĄ.

 


oceń
6
1

zadzwonił budzik..................

sobota, 14 marca 2015 14:03

Gdy obudziłam się byłam szczęśliwa chwilą.

Miałam śliczny sen  który umknął zostało miłe wrażenie snu, sennych spotkań, słyszanej muzyki miejsc pięknych bardzo eleganckich w których byłam.

Wszystko to zniknęło  gdy zadzwonił budzik.

Patrząc przez okno widząc tańczące na wietrze konary drzew mając jeszcze  w głowie słyszaną muzykę koncertu, widząc konary drzew zaczęłam nucić

„ nim wstanie świt rozwieje ranne mgły, konary nagich drzew rozpoczną taniec swój…..wyrwały mnie ze snu rzuciły w światło dnia….…….”

Stanęłam w oknie by jak co dnia robić wdechy patrząc na swój ogród .

 Podśpiewywałam sobie .

Wtedy usłyszałam cudny śpiew ptaków za oknem.

Umilkłam by wsłuchać się w radosne trele. Miałam wrażenie ,ze tym razem na jawie śnie. Ptaki za oknem śpiewały dla mnie.;-)) Na pewno tak było ha..ha.. Śpiewały dziś  dla mnie „ranne ptaszki” by sprawić mi tą chwilą jeszcze większą przyjemność, ze Jestem

Moje dziś, ta chwila  „mówiła mi”  „kocham Cię”, czułam irracjonalną radość w sercu., ze Jestem.

Podziękowałam za to co i jak czuję.

 

Stojąc tak w oknie szczęśliwa pomyślałam o śnie , który tak brutalnie mi się urwał, miałam miłe wrażenie snu ,które było jeszcze we mnie..

Starałam się odtworzyć muzykę która słyszałam ale na darmo, śpiew ptaków „zagłuszał „wszystko, był ponad to…….  Dałam sobie z tym spokój chłonąc dźwięki za oknem.

 

Wtedy to co odkryłam, co było snem  „zatkało mnie”, poczułam rodzaj lęku, uzmysłowiłam sobie ,ze kolejny raz śniła mi się ta sama mała dziewczynka, która wcześniej trzy razy mi się śniła, która ofiarował mi we śnie „pierścionek”, który potem zobaczyłam u jubilera .

 

 Tym razem we śnie nie miałam świadomości ,że jest to ta sama dziewczynka jak było to wcześniej, dziecko mówiło do mnie mamusiu a ja nazywałam ją córeczką, choć wiedziałam ,ze nie jest ona moją córeczką. Często do obcych dzieci tak mówię, gdy sa mi w jakiś sposób bliskie, albo gdy wiem ,ze takiego słowa oczekują, nie było w tym nic dziwnego, ze tak się do niej zwracam.

Dziewczynka wyglądała jak aniołek miała taka zwiewną białą sukieneczkę i te oczka ,piękne śmiejące się  jak dwie gwiazdy, cudne dwa „kasztanki” co chwila mnie dotykała, jakby bała się ,ze jej zniknę. Było to tez dla mnie w moim śnie czymś naturalnym ,ze jest ze mną mała dziewczynka  i to na koncercie , że tak się do mnie zwraca i tak zachowuje się

 Przecież dawno temu  chodziłam ze swoimi małymi dziećmi  na koncerty  nawet do opery, a  mamusią jestem.

 Dzieci chcąc zwrócić na siebie uwagę tak okazują swoją wdzięczność, ze są ważne dla kogoś. Ja cieszyłam się ,że dziecko to było ze mną w takim pięknym eleganckim miejscu………………że czuło się ważne. Gdy solista zespołu po koncercie  podszedł do nas (to we śnie zdziwiło mnie) i spytał  dziewczynkę o jej imię . Dziewczynka podała wtedy imię mojej córeczki, która nie ma popularnego imienia  

. Nie dowierzałam , że dziecko to tak ma na imię. .

 Zadzwonił budzik.

 

Nie znam dziecka w Realu a kolejny raz mi się ta sama dziewczynka śni……….

 To nie sen to naprawdę dzieje się…….To sen…..to naprawdę nie dzieje się…………

Co to wszystko znaczy ?

Ot czuję się szczęśliwa chwilą i Tak Jest Tak ma Być.


oceń
3
1

Gdy wstanie świt rozwieje ranne mgły …

sobota, 07 marca 2015 15:16

Gdy dziś się obudziłam na dworze było mglisto wietrznie ,około zera

 Patrząc na ogród byłam czułam się tak bardzo szczęśliwa ,ze jest taki pochmurny mglisty dzień , że tak tez JEST. Lipa która widzę z sypialni na wietrze kołysała się , wszystkie roślinki za oknem  „ tańczyły „w tajemniczej scenerii dzisiejszego poranka.

 Tańczące drzewka w sadzie rysowały się delikatnie .we mgle.

 Chwila była piękna.

Pomimo obiektywnie można powiedzieć smutnego wietrznego mglistego  dnia ja widząc to „tajemnice ‘ mojego TU  miałam wrażenie ,ze ”dotykam” czegoś wyjątkowego. Podziękowałam za to co i jak czułam co widziałam., patrząc przez okno.

 

 

Wtedy w  uszach  jakby dla dopełnienia chwili  patrząc na kołyszące się konary lipy usłyszałam słowa piosnki  która dla mnie ha…ha… śpiewał Grzesiu Skawiński

Gdy „ wstanie świt rozwieje ranne mgły ,konary nagich drzew rozpoczną taniec swój……I nagle ostry chłód wyrwały mnie ze snu rzuciły w światło dnia „……

.

Ciesząc się chwilą;- )) słowa te zaczęłam sobie nucić……ciesząc się światłem dnia…..

Wiedziałam ,że będę miała dziś piękny kolejny swój dzień.-bo Jestem

 

 


oceń
4
0

Dzień urodzin.

sobota, 28 lutego 2015 14:40

Dzień urodzin.

Zaczynamy swoje TU I TERAZ.

 Okazuje się ,ze układ gwiazd na niebie dla każdego z nas jest   w dniu urodzin  ,w godzinie i miejscu w którym przychodzimy na świat jest jedyny . Pozwala on  określić z jakimi talentami  przyszliśmy na świat, jakimi możliwościami intelektualnymi dysponujemy .Każdy z nas ma swoja drogę życia daną nam przez Pana Boga która w zarysie jest zapisana w gwiazdach

 

.. Gdy ja się o tym dowiedziałam byłam w szoku ,ze to co było w moim życiu było zapisane w gwiazdach ,że Tak miało ,ma  Być .I obecnie przed mną jest wszystko co najpiękniejsze.

Czy tak jest?

TAK- Choć obecnie jest zupełnie inaczej.

 

 Dowiedziałem się wtedy ,ze przeciągnęłam w czasie to co było mi zapisane . Gdy mówiono mi ,że mam tyle  talentów których w ogóle nie rozwijam wtedy powiedziałam.

.Ja????????

 Moje zbiegi okoliczności obecnie pomagają mi odkrywać ,że może tak rzeczywiście jest? ,ze swoje talenty zakopywałam? Wczoraj mi np. napisano ,ze” ładnie piszę”

 Ja.

Ja ładnie pisze ha...ha.... Pisze to co i jak czuje to wszystko a to moje pisanie wiem ,że jest rózne.

 Przecież jestem dyslektykiem i zawsze unikałam pisania bo wstydziłam się swojego błędziarstwa..

Ten blog  był moim pierwszym pisaniem. kiedy  usłyszałam ,ze powinnam pisać.

Czy ładnie piszę?

.Piszę……..

 Jaki ja pragnę mieć  talent?

 Jeden jedyny miłość w sercu. co dziś wiem jest tez talentem –darem Bożym.

 Bo : „gdybym miał wszystkie skarby świata a miłości bym w sercu nie miał byłbym niczym” itd. (Św. Paweł)

 

A jakie i czy  mam?????

No ale nie o talentach ma być moje dziś pisanie a o rocznicy urodzin. Mojej rocznicy urodzin.

 

Przez lata w dniu urodzin zawsze swoim ukochanym schodziłam z drogi drżałam bo wtedy przeważnie  miałam o byle co wszczynane awantury. Każdy powód był dobry nawet ,ze w zupie grudka mi się zrobiła gdy ja zabielałam.

 Czekałam do późna w nocy na złożenie  mi życzeń , których często  mi nie składano.

Były to moje urodziny tak tak bardzo ważny dla mnie dzień. O czym zapominano..Gdy starałam się  przypomnieć że mam dziś swoje urodziny  ,  mówiono mi  „sory  to tylko Twoje urodziny, nic nie znaczący dzień”.

..Czy było mówione  mi to specjalnie?

 Czy wiedziano ze  sprawiana jest  mi przykrość?.

 Czy byłam  po prostu nie ważna?

Osoby ,które „tak” postępowały w stosunku do mnie to wiedzą

Dziwne prawdziwe ,ze ja o  tych  „osób” urodzinach , musiałam pamiętać a nawet  je celebrować, za co nie słyszałam dziękuje

 

Często przez te lata  wyobrażałam sobie ,ze w dniu swoich urodzin dostaje piękny kolorowy bukiet kwiatów . By było fajniej wyobrażałam sobie że dostaje je poczta kwiatową jak , jakaś ważna osoba  „gwiazda filmowa” albo ,że budzę się wśród mnóstwa kwiatów jak Stefcia w „Trędowatej”.

 

 Te moje wyobrażenia sprawiały ,że wtedy gdy nie składano mi życzeń nie dostawałam kwiatów,” miałam” bukiety  kwiatów ,nie czuła realnego ich braku, uciekając w świat fantazji czułam się byłam szczęśliwa.

 A to ze życzeń nie dostawałam?. Widocznie …………………

 

Wszystko zdarzyć się może i się zdarza…

.

Już nie czekam na życzenia i kwiaty w dniu swoich urodzin od swoich ukochanych.

 

Obecnie choć nie jestem „gwiazdą filmowa” i osoba bardziej ważna niż byłam kiedyś  dostałam "poczta kwiatową" ;-) cudny kolorowy bukiet kwiatów ,bukiet jak z cudnej reklamy, jak z moich marzeń ,w dniu swoich urodzin. oczywiście z życzeniami..

„to nie sen”

 Wszystko zdarzyć się może i się zdarza…

.

 

 

 

 

 


oceń
5
0

Posty...........

sobota, 21 lutego 2015 12:42

W moim domu rodzinnym  zawsze w piątki nie jadło się mięsa. 

Piątek był dniem postnym tak nakazuje Nasza religia i  przestrzegali tego moi Rodzice..

Dla mnie było czymś normalnym ,ze w piątek poszczę  tak przecież ma Być..

To , ze w piątki  ja  nie jadłam mięsa –pościłam, mając już  swoją  rodzinie było czymś oczywistym .To oczywiste uświadomiła mi znajoma którą poznałam bardzo dawno temu gdy miałam małe dzieci, które razem bawiły się. ..  Przez lata nie utrzymywałam z nią kontaktów  dlatego dziwnym mi się wydało ,ze ona po mojej operacji płuca wtedy nasze dzieci były już bardzoooooo duże,  koniecznie chciała  się ze mną spotkać., .

Szczerze - myślałam ,ze szuka sensacji, Choć byłam słaba , i miałam opory, ale spotkałam się z nią.

Jakie było moje miłe rozczarowanie gdy kobieta ta przyniosła mi kwiatki i obrazek Matki Bożej Częstochowskiej z zamówioną przez nią msza świętą w Częstochowie w mojej intencji.

Zrobiła ona to po tym jak dowiedziała się ,ze ja choruje.

Wzruszona , pomyślałam jak źle oceniam ludzi., przeprosiłam w myślach kobietę

 W rozmowie z nią dowiedziałam się, że to że ona „TO”  TAK zrobiła ,ze dziś do mnie przyszła jest jej dowodem wdzięczności ze  nauczyłam ją swoim przykładem w piątki pościć  itd. …..czułam się wtedy dziwnie, nic wielkiego nie zrobiłam Przecież Tak Ma Być.Tylko dlatego ? ona  okazuje mi swoją wdzięczność ???.swoje serce????

Dziękuję ;-)))))))))))

 

Gdy zostałam sama można to nazwać ,ze „uciekłam w religie” tak niektórzy mówili.

Czy ja wtedy gdziekolwiek uciekałam?

Nie Wprost przeciwnie odrzuciłam intratną propozycje pracy bardzo daleko stąd by nie uciekać ., by całe życie potem nie uciekać przed swoim Życiem.

. W tym czasie poznałam piękno naszej Religi , która pozwoliła mi odnaleźć się na nowo, poznając przez swoje zbiegi okoliczności  też Pismo św. którego wcześniej okazało się ,ze praktycznie nie znałam.

A moje pojecie o mojej Religi okazało się ,że było bardzo powierzchowne .nie widziałam  jej piękna jej uniwersalności, która odkrywałam..

 Dowiedziałam się wtedy   ,ze jak "jałomużna" , modlitwa ,tak i posty są bardzo ważne w mojej religii ,miłe Panu Bogu...

Od wtedy przestałam  pościć dla zasady a swoje posty piątkowe zaczęłam ofiarowywać w rożnych intencjach.

 

 Pierwsze intencje postu ofiarowałam za zdrowie córki mojej koleżanki. Widząc jej rozpacz wobec cierpienia jej dziecka  ofiarowałam wszystkie swoje posty piątkowe w intencji zdrowia dziewczynki- panienki.

Będąc u nich w chwili gdy miałyśmy wyjść z domu  zobaczyłam wystraszoną bojącą się wyjść z domu  dziewczynę której twarz się nagle zmieniła.  nie do poznania, malował się na niej ból strach!!!!! Miała łzy w oczach.Patrząc na nia byłam przerażona.

Potem mówiła mi  że ona mając wyjść z domu czuła jakby miała wpaść w przepaść .

Usłyszałam od koleżanki ,ze ten stan jej dziecka jest od ponad roku i nasila się ,żadne leczenie farmakologiczne nie skutkuje .Terapie???? miała je różne.

 Wtedy  postanowiłam ,ze będę w intencji tego cudzego dziecka -cierpienia dziewczynki i jej rodziców pościła by im pomóc.

 Pościłam  przez cały rok  –  kiedy dziewczyna zaczęła funkcjonować samodzielnie przestałam..

 Obecnie po kilku latach zrobiła ona doktorat. Jest szczęśliwa żoną.;-) stara się zapomnieć o latach spędzonych w domu.

Szczerze swoich postów choć pościłam z serca nie łączyłam z jej lepszym samopoczuciem ale bardzo cieszyłam  się że wyszła z choroby..

         Potem często pościłam w intencjach ludzi którzy potrzebowali pomocy .chcąc tak im pomóc.

Gdy w czerwcu ubiegłego roku koleżanka moich dzieci opowiadała mi o swoim problemie zdrowotnym widząc to piękne, mądre inteligentne ........  dziecko ,trudno było uwierzyć ,ze jest tak chora.

       Jak mogę jej pomóc pomyślałam oczywiście swoim postem.

 Gdy się z nią  żegnałam powiedziałam jej ,ze obecnie  poszczę  za Rafała ale niedługo skończę post w jego intencji i zacznę pościć w  Twojej intencji .Będę pościła  do  dnia Twoich urodzin.

Tak było.

 

W ubiegłym tygodniu dziecko to przyszło do mnie dziękując mi ,ze pościłam w jej intencji.. Przepraszało ,że, chciało mnie spotkać dużo  wcześniej i mi podziękować ale wiadomo byłam chora.

Pomyślałam miłe to, no ale dziecko jest dobrze wychowane.

 Wtedy  to co od niej usłyszałam sprawiło ,ze ciarki przeszły mnie po plecach , poczułam się dziwnie trudno było uwierzyć w to co słyszałam , ze tak jest, a tak było...

 Pomyślałam czyżby??????to nie sen ,to naprawdę dzieje się.

Posty !!!!!! sa naprawdę bardzo ważne  one mogą działać i działają cuda. .

Nie mówiłam od kiedy będę pościła  w intencji  dziewczynki a ona dokładnie mi określiła od kiedy za nią zaczęłam pościć co było prawdą.

 Gdy spytałam skąd ona to wie ? od kiedy ja w jej intencji  zaczęłam  pościć.

Powiedziała mi ,ze od wtedy ona:

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

 ,…………………………..

 

Posty !!!!!!!!!!;- ))))))))))))))))))

 

 

 

Nie bójmy się , chciejmy okazywać innym ludziom   dowody sympatii a sami je tez dostaniemy ;-))))).

 


oceń
5
0

"To jest prawdziwa miłość,"

poniedziałek, 09 lutego 2015 16:01

Ania jest piękna blondynka o zielonych oczach z tego typu kobiet, które na ulicy zwracają swoja urodą na siebie uwagę, Jest  miłą w rozmowie osobą , bardzo beztroską.

 Ania ma dwoje dzieci o których zawsze gdy ją znam mówiła ,ze są duże, dorosłe.

Nie wnikałam w to ile  mają lat dzieci Ani. Matka mówi że  dorosłe to dorosłe.

 

Kilka lat temu gdy była po rozwodzie z pierwszym mężem  a w związku małżeńskim z drugim mężem,( mężczyzną dla którego się rozwiodła  ),gdy ją spotkałam na ulicy opowiadała mi z uśmiechem na ustach zachwycona tym co usłyszała o sobie.

” Można opowiadać to jak dobry kawał hi..hi… Mój pierwszy maż gdy mieliśmy  razem będąc w  ……… w jednym pokoju spać, na moje obiekcje ,ze przecież ja jestem mężatka  i z obcymi facetami nie będę spać odpalił „ A kiedy to Tobie Aniu przeszkadzało będąc ze mną mężatką sypianie z innymi facetami”

 .Nie wiedziałam wtedy czy powinnam się z tego;-)  z niej śmiać?

 

Gdy w ubiegłym roku poznałam dzieci Ani dwudziesto-kilku letnich ludzi   „miałam wylany kubeł zimnej wody na głowę” nie wierząc ,ze dzieci mogą „to” przeżyć i po tym dalej tak bardzo kochać swoja  matkę. Opowieść dzieci Ani wydawała mi się  nierealna a to był ich Real .

 

Dziś przeczytałam  w „Rozważaniach na każdy dzień” Matki Teresy z Kalkuty.

„W naszych szkołach w Kalkucie dajemy wszystkim dzieciom darmowy chleb i mleko. Któregoś dnia zauważyłam, że pewna mała dziewczynka schowała swój chleb.

 Zapytałam, dlaczego nie je chleba.

Powiedziała mi: Moja matka leży w domu chora. Nie mamy w domu nic do jedzenia i chcę zabrać ten chleb dla niej”

To jest prawdziwa miłość, prawdziwe dzielenie się.

Dzieci mogły się czegoś od tej dziewczynki nauczyć”.

 

Ta przeczytane dziś Rozważania Matki Teresy przywołały mi na myśl  dzieci Ani, ich miłość do swojej matki .

 

Ania gdy jej mąż ojciec jej dzieci był za granicą, ona zostawiła same dzieci niespełna 18 letnią córkę i 12 letniego syna .To wtedy mi mówiła ,ze ma duże dorosłe dzieci .które świetnie sobie radzą Wyprowadziła się do swojego przyszłego drugiego męża

 Dzieci mieszkały same, same się wychowywały. Od czasu do czasu matka przynosiła im pieniądze, zakupy , opłacała jak nie zapomniała  rachunki za mieszkanie, Dzieci wolały same dostawać pieniądze i płacić rachunki wtedy były pewne ,ze nie wyłącza im np. prądu itd .

 W trakcie sprawy rozwodowej obydwojgu rodzicom odebrano prawa rodzicielskie a opiekę  (rodziną zastępczą) dla niepełnoletniego jeszcze brata  stała się  siostra 20letnia .

 Dziewczynka  zdała maturę zaczęła pracować w jednej z galerii handlowych i zaocznie studiować. Poznała chłopaka z którym zaczęła się spotykać a ,który jest obecnie jej mężem.

Jest ona tak jak matka bardzo ładna  przy tym w niczym innym nie przypomina swojej matki,  tak „twardo” stąpa po ziemi jak mało który człowiek w sędziwym wieku , ale przy tym jest  „otwarta” na potrzeby obcych ludzi, jest bardzo pracowita i zawsze uśmiechnięta..  .

 Obecnie jest już szczęśliwą matka i żoną z czego jest bardzo dumna, że ma swój „dom”.

 Chłopak skończył ,dzięki siostrze, szkołę średnią zdał maturę i obecnie pracuje fizycznie W tym roku dowiedziałam się że  rozpoczął  zaocznie studia za  czesne sam tak jak wcześniej siostra płaci  pieniądze.

Po tym jak w między czasie matka sprzedała mieszkanie w którym rodzeństwo mieszkało brat mieszkał u siostry i szwagra. Dzieci te opowiedziały mi jak zmagały się z niedostatkami , ile dziewczynka musiała znosić by wyciągnąć w pewnym okresie brata ze „złego towarzystwa” , jak chodziła na wywiadówki itd. Widziałam jakim autorytetem dla brata jest siostra i jak ważny jest dla dziewczynki brat. jak bardzo kochają się, jak ciepło mówią o swojej matce.

.W ich opowieściach Zycie ich było normalne, w sytuacji w jakiej były, a na uwagę  zasługiwały tylko i wyłącznie  wątki troski o  matkę ,i  radość że są

 .

            W nowym związku zaczęła się z czasem Ania „staczać” , zaczęła pić, chorować, sprzedała  co posiadała ,pieniądze ofiarując drugiemu mężowi , który bronił dzieciom kontaktów z matką.  Małżeństwo Ani skończyło się gdy dosłownie drugi maź wyrzucił Anię na bruk.

                 Wtedy to już pełnoletnie ,samodzielne dzieci Ani pomogły jej odbić się od dna,  zabrały ja do siebie i opiekowały się nią znalazły jej pracę pomogły „uwolnić” się z zycia w jakim tkwiła

Nie zapomnę do końca zycia  opowieści dziewczynki , o swoim ślubie,

Jak w dniu jej ślubu ze łzami w oczach z bijącym sercem, czekała w kościele na swoja matkę ,która się spóźniała, prosząc Pana Boga by przyszła  na jej ślub i nie była pijana.

 I jej radość  ,ze przyszła  ,ze była trzeźwa, na jej zaślubinach, że pobłogosławiła  ją, ze zachowała się SUPER , ze nie zlekceważyła jej zaproszenia..

           Opowiadała  jak się urodził jej synek jak pragnęła by matka miała kontakty z wnuczkiem, by go zobaczyła..  Dziewczynki radość jak po tym jak Ania  przestała pic że ma synek jej, ma babcię.  Słuchając tej opowieści miałam wtedy łzy w oczach.

To nie sen to tez naprawdę dzieje się

 

W ubiegłym tygodniu spotkałam przypadkiem Anię.

Po zdawkowym powitaniu spytałam  co u niej i jej dzieci.

Obecnie Ania ekstra wygląda, ma świetna pracę, w ogóle już nie pije, wyszła z długów, kupiła sobie mieszkanie, nie ma faceta stałego i nie chce go mieć tak twierdzi , mieszka z synem, Cieszyła się pokazując mi zdjęcia jak pięknie urządzili sobie mieszkanie. Pokazywała zdjęcia wnuczka opowiadała o nim Widać czuć było  radość, ze jest dumna,  że ma dzieci , które sa z nią,. Opowiadała mi, ze  córka skończyła psychologie zaliczając dyplom na piątkę, i obecnie pracuje jako psycholog Dumna jest z syna który tyle robił jak urządzali mieszkanie, zięć jest po studiach ma świetną pracę szanuje kocha swoja zoną  i synka. ;-) itd…..

.

Na koniec beztrosko mi wyznała :„ wie pani dlatego ,ze jestem taka lekkomyślna,  taka- blondynka  hi..hi.. dlatego moje dzieci mnie tak kochają. ,się mną opiekują, są mi pomocne , Ja mogę na nich zawsze liczyć ”.

 

Nie podtrzymywałam rozmowy.

Pożegnałyśmy się.

 

 Pomyślałam  gdy szłam dalej  ulicą

…..Aniu  Twoje  dzieci Cię kochają bo ONE maja miłość w sercu…….. wyciągnij dla siebie wnioski z tego co było………..co jest… ucz się od nich. Nie jesteś głupia kobietą choć jesteś blondynką..

Czy powinnam jej to powiedzieć co pomyślałam?.

Nie zrobiłam tego 

Tak jak w opowieści Matki Teresy z Kalkuty  „dzieci mogą się czegoś od  dzieci Ani nauczyć.

 


oceń
5
0

Nie wiem co o tym sądzić? nie wiem………..

wtorek, 27 stycznia 2015 16:41

 

Opowiadałam w niedzielę ,po obudzeniu się, ze po raz trzeci, śni mi się ta sama  śliczna dziewczynka.

 

Dziewczynka ma ze 4moze 5latek śliczne śmiejące się czarne oczka ,mały zadarty nosek i  proste  kasztanowe włosy, dziecko to  w każdym moim śnie było takie ufne, takie promienne.

 Nie znam tego dziecka, nigdy nie widziałam podobnej dziewczynki w Realu.

 

Dziecko we śnie jest same , tak jak ja…….

 

Gdy śniła mi się pierwszy raz  

Po tym  jak zobaczyła mnie, uśmiechnięta biegła do mnie z rozłożonymi rekami..

 Obudziłam się

 

Gdy śniła mi się drugi raz byłyśmy „gdzieś „ wśród tłumu ludzi,  też obydwie same.

 Dziecko tym razem podbiegło do mnie i przytuliło się- obudziłam się szczęśliwa.

 

W śnie który miałam ostatnio w tej samej scenerii dziewczynka przytuliła się do mnie pytając „czy mogę mówić na pinią mamusiu ?”

Spytałam „ a gdzie jest twoja mama?”

Dziecko odrzekło „umarła”. W sercu poczułam ból, przytuliłam mocniej dziewczynkę. Wiedząc ,ze jestem w wieku jej babi, spytałam” a gdzie jest twoja babcia ?” usłyszałam tez jej nie mam ,ona  umarła”

Wtedy powiedziałam  obejmując ją mów do mnie córeczko jak czujesz.

Dziewczynka zaczęła podskakiwać śmiejąc się i  wtedy podała mi  pierścionek, mówiąc mi „weź  mamo” .

 Pierścionek był złoty w kształcie dużego kwiatka ,wokół sporego oczka które wyglądało mi na cyrkonie było z osiem płatków zrobionych z drucika w kształcie serduszek. Pierścionek  choć ażurowy  wyglądał  masywnie.

 Zdziwiłam się skąd takie małe dziecko ma pierścionek złoty.

 Jakby wiedziała dziewczynka o czym pomyślałam, odpowiedziała  mi „ dostałam ten pierścionek od swojej mamusi gdy umierała, proszę weź go”.

 Obudziłam się. będąc pod wrażeniem ,że to samo nie znane mi dziecko siniło mi się kilka razy i teraz na domiar chce mnie obdarowywać, mówiąc do mnie mamo .

Długo jeszcze tego dnia widziałam śmiejące się oczy dziewczynki, w uszach brzęczał mi jej śmiech a jej ufność z jaka przytulała się do mnie grzała mi moje zmysły. .

 

Następnego dnia zapomniałam o tym śnie.

 

Gdy dziś przechodziłam przy sklepie jubilera w gablocie brylanty, przekuł moja uwagę identyczny złoty pierścionek jak ten ofiarowywany mi przez dziewczynkę ze  snu.

Sen z przed trzech  dni, dziewczynka , przypomniał mi się.

Widząc identyczny pierścionek w gablocie z brylantami „gęsia skórka” wystąpiła mi , poczułam rodzaj lęku, a w głowie myśli co to znaczyło, znaczy ten mój sen , ta dziewczynka tuląca się do mnie ,ten identyczny  klejnot w gablocie u jubilera, którego nigdy w wcześniej w Realu nie widziałam- klejnot ze snu , który już nie ……………………………………………….


oceń
6
0

ile i co nam jest pisane.??????????????

środa, 21 stycznia 2015 15:00

Nie zbadane są wyroki nieba z wolą Bożą zawsze zgadzać się trzeba”- kto tak mówił???????? Czy to było z  Fredry???

 

W te ostatnie wiatrzyska jakie krążyły nad moim domem miałam chwilami wrażenie ,ze chce mnie wywiać. Przez szczeliny w oknach gwizdał mi wiatr różne melodie, czasem słyszałam przenikliwy bardzo tubalny  świst z  komina, wtórowało temu pohukiwanie  blachy na dachu.

 Była to bardzo „ostra” muzyka czasem dla moich uszu miła  a chwilami mało przyjemna.

Widząc wyginane na wietrze konary drzew myślałam sobie Pan Bóg świat zamiata..

 

Czy chce mnie  wywiać z tego świata  ?

Czy ja mam się oczyścić ????????

Pozamiatać swoje myśli,???????????

Zycie?????????.

Moja  słabość fizyczna była -jest powalająca, nigdy tak bardzo słaba fizycznie nie byłam jak teraz a przy tym wszystkim  o dziwo na zewnątrz wyglądam kwitnąco. ………..dobre i to ;-)

 

Zdaje sobie sprawę ,że moja słabość fizyczna to kwestia mojego myślenia………….

Jak??????? je  zmienić !!!!!!!

Póki co temu zaradzić nie potrafię a zlecane mi , pigułeczki jak widać licho  działają dalej jestem słaba fizycznie..

Na szczęście obecnie spokój w sobie mam i swoja słabość fizyczną  przyjmuje z pokorą.

Nigdzie się obecnie nie spieszę nic nie muszę.

 Tak ma Być póki co, jak jest., mam widać odnawiać umysł……….. ;-)))))) Ciało mi "odpada" dlaczego???????.

 

 Od kiedy mój jeszcze nie tak dawno zdychający pies nagle odżył. Wiem ,kolejny raz, mam znak ,że wszystko zdarzyć się może i wiem ,ze moja słabość jest po coś.

 Po co ?????????????

Pożyjemy zobaczymy.

 

 Jest to dziwne ale prawdziwe moja Bela  jest obecnie pomimo swojego bardzo sędziwego wieku rześkim radosnym psem Od kilku tygodni zachowuje się nie jak stary pies który bardzo cierpi, płacze, trudno jej się podnieść,  ale jak radosny pełen życia  pies , który obszczekuje intruzów chcących mnie nawiedzać i znowu .chętnie wsiada  do samochodu by ze mną  jeździć tu i tam

Pies ponownie jak wcześniej to już nie raz bywało „cudownie” wyzdrowiał. (jej weterynarz kolejny raz jest zaskoczona ,że  pies  po tym co było, tak kolejny raz, bardzo dobrze funkcjonuje)

Czego mam się nauczyć z zachowania Beli?

„Że wszystko zdarzyć się może”? ze mam UFAĆ…….????????  Że nic nie jest w  życiu niemożliwe……...

Widząc swojego psa teraz myślę sobie jak to dobrze ,że jej nie uśpiłam……… .co ja najlepszego bym zrobiła.

Jak widać nie mnie, nam decydować o życiu i śmierci nawet zwierząt………..i o tym kiedy >Nas wywieje <  z tego świata…………..pomimo pozorów ,ze to akurat w danej chwili  może być  koniec..

 Nic nie wiemy ile i co nam jest pisane.

 Wiem natomiast od jakiegoś czasu że  wszystko co najlepsze dla mnie jest przed mną!!!!!!!!!!choć tak bardzo trudno temu  ufać…. Gdy wali- ł mi się świat..

 Empirycznie  wiem że. moje myślenie sprawia że tak jest jak myślę, natomiast  moje znajomości te dobre i złe to moje odbicia  lustrzane  i nad tymi swoimi złymi odbiciami lustrzanymi mam popracować.

 Czy to TO…………tego teraz mam nauczyć się o sobie ???????????


oceń
6
0

Ja TO MAM SZCZĘŚCIE;- )))))

poniedziałek, 12 stycznia 2015 15:05

Ja TO MAM SZCZĘŚCIE;- )))))

 

 

Gdy ostatnio znajomy bardzo inteligentny wykształcony ,elokwentny ,zajmujący bardzo odpowiedzialne stanowisko w firmie ,budzący zaufanie „silny” człowiek pod wpływem  chwili zwierzył mi się , płacząc ze jest alkoholikiem. Zatkało mnie

ON???????

Nigdy  pijanego go nie widziałam.

W pierwszej chwili popatrzyłam na niego jak na widziadło, nie dowierzając temu co słyszę. Gdy to powtórzył dotarły do nie jego słowa.

Czułam się bezradna wiedziałam ,że powiedział mi „to” oczekując od mnie pomocy.

Na pewno było to okazane mi zaufanie  co ja w tej stacji powinnam? powiedzieć? zrobić? Jak ????  w głowie czułam pustkę.

Nabierałam głęboko powietrza, by „główka „zaczęła mi pracować.

 Wiedziałam ,ze moje słowa nawet te płynące z serca mogą być odebrane przez niego jak „moja mowa trawa” .prawienie morałów, a przecież nie o to chodzi bym wywodami swoimi o szkodliwości i td. młodego człowieka poniżała w jakikolwiek sposób ,czy się nad nim użalała..

On wyznając mi wie gdzie „doszedł” - przez alkohol

  Wiem ,że nic i nikt nie ma wpływu na to „ czym on” ,co robi-zrobi, tylko On i od niego zależy czy chce i czy wyjdzie ze swojego uzależnienia.

Ale jak mam to przekazać by chciał ……uwierzył……

Powiedziałam

Wiesz ,ze Ciebie lubię.Zawsze możesz ze mną pogadać,

A tak naprawdę to  czy pijesz ,czy nie będziesz pił,  jest w Twojej głowie i skoro wiesz co jest z Tobą  i jest to złe, jesteś bardzo inteligentny ,mądry ,wiesz co jest dobre co złe, od ciebie tylko zależy co z „tym zrobisz” jesteś "doświadczany " przez życie.

 Picie  pomimo luziku jaki miałeś , z początku ,zapędziło Cię w narożnik, co przeszkadza Ci obecnie ,nie wiesz jak z niego wyjść. Będzie  trudno jak podejmiesz „walkę” z uzależnieniem …….

Czy teraz jest Ci łatwo? NIE

.Więc do roboty nad sobą

Wiem ,ze nakręca Ciebie zdobywanie osiągnięć ,potraktuj tak swoja abstynencje.jak jedna z "gór do zdobycia"

 Masz jak w banku z mojej strony ,ze będę modliła się o silę dla Ciebie byś swoją słabość pokonał.

Ale moja modlitwa bez twojego czynnego udziału nie będzie owocna. .

Nie użalaj się nad sobą., ze jesteś słaby , ze nie potrafisz. Masz dane przez Życie więcej od innych jesteś bardzo zdolny , "silny" tylko Ty sam możesz sobie skutecznie pomóc.

Wszystko jest w Twojej głowie.

Mam się modlić w Twojej intencji  czy nie?

Usłyszałam TAK.

 

Od tej rozmowy która była kilka dni temu codziennie gdy otwieram patrzałki i dziękuje Panu Bogu za moje cudowne TU „otulam światełkiem „ mojego rozmówce prosząc Pana Boga o potrzebne młodemu człowiekowi  łaski w pokonaniu jego słabości.

 

Zbieg okoliczności.????

W  tę sobotę kupiłam kolorowe czytadełko  ze względu na zamieszczony w dodatku film na DVD, który chciałam mieć w swojej kolekcji.

Gdy przeglądałam mnóstwo zamieszczonych w pięknym kolorowym piśmie  reklam ,będąc nastawiona prior-rytatywnie do tego typu pisemek, tego co mogę tam przeczytać …moją uwagę  w kontekście tego spotkania z młodym człowiekiem przykuł artykuł” Siła w butelce”.

 

Były tam zamieszczone wstrząsające relacje „kobiet sukcesu” uzależnionych od alkoholu.

Ich drogi ,która  sprawiła ,ze stały się alkoholiczkami.

Ich bezradność w konfrontacji z nałogiem.

Wiedziałam ,że droga do picia mojego rozmówcy była podobna jak tych kobiet.

 

 Po przeczytaniu artykułu długo nie mogłam nie myśleć o rzeczywistości jaka mnie otacza.

 O reklamach z alkoholem piw smakowych dla kobiet itd….. o promowanym stylu „mocnego” zycia, bez pokazywania efektów życia po uzależnieniu od alkoholu, obecnego tych kobiet, mojego znajomego. Świat na głowie staje myślałam, do czego „ta promocja” prowadzi..........................

 

 

 Przypomniał mi się oglądany film pod „Mocnym Aniołem” i pytania które tam padały dlaczego pijesz?/??……bo lubię….bo...... jestem nieśmiała/y.  wrażliwa/y,bo załatwiam sprawy ,bo muszę itd…każdy powód jest dobry by się napić a i bez powodu z czasem tez jest powód. Na filmie tylko jedna osoba która chciała wyszła z nałogu bo było „to” w jej głowie, ona chciała..

 

 Te smutne myśli o losie alkoholików sprawiły ,ze przypomniała mi się znajoma św. pamięci………która wiosną odeszła.

Znajoma  piękna kobieta, bardzo miła ,dobra  , wrażliwa, przez lata piła alkohol o czym nikt obcy nie wiedział. Kryła się skutecznie  z tym tak jak kobiety z artykułu w gazecie.

Gdy dzwoniłam i czasem niewyraźnie mówiła przez telefon tłumaczyła się ,ze ma komplikacje neurologiczne strun głosowych i dlatego tak mówi. Nie było powodu by jej nie wierzyć była chorowita.

 Dopiero gdy znalazła się na oddziale intensywnej terapii -umierając  jej najbliżsi wyznali mi ,że te komplikacje neurologiczne to była wypijana co dzień butelka wina.

Śmierć ta wtedy, jej powód, była dla mnie szokiem do dziś  trudno było mi uwierzyć w jej przyczynę.

 

W kontekście tego wszystkiego co usłyszałam przeczytałam skojarzyłam – pomyślałam” ja to mam szczęście!!!!!!!

 

 Nie uzależniłam się od alkoholu i innych używek a przecież w tym co!!!   i ile złego przeżywałam, musząc przy tym sprawnie funkcjonować ,mogłam, szukać „tak” , zapomnienia , pociechy, ukojenia.

 

 Mój instynkt samozachowawczy ustrzegł mnie od tego typu „pocieszycieli”, których fizycznie nie tolerowałam .Do ludzi pijanych  w jakiś sposób zawsze mam  uprzedzenie dlatego tez może ?????.............

 

 Czuję!!!! Wiedząc!!!!!!!! :- )))))))) jestem pewna, ,ze tylko  tak , bez substytutów "szczęścia", jestem mogę być szczęśliwa , wolna, mogę być sobą;- ))))) Znajduję spokój harmonie tam gdzie ona JEST- patrząc w niebo, ciesząc się ……………………też chwilami.

Też tymi z perspektywy czasu smutnymi ,które  były ,. Dziś wiem że wszystko dobro i zło jest po to w moim życiu ,bym wzrastała !!!!!!!!

 

Ja TO MAM SZCZĘŚCIE;- )))))

 

 ps.

Wszystko jest w "naszej głowie".

Będąc kiedyś na południu Europy znalazłam się na wieczorze regionalnym gdzie wino lało się....... Po skosztowaniu serwowanego  wina w dalszej części wieczoru ja piłam  butelkami wodę bawiąc się świetnie . Moi towarzysze cały czas pili wino. Po kolejnej butelce wina biesiadnicy będący ze mną poprosili kelnera o taka sama wodę jak pije ta pani.....tez chcieli się tak jak ja dobrze bawić.;- )))))))

Ich miny były dziwne  pełne zaskoczenia może żałosne nawet gdy wychylali podaną im wodę.;- ))))))))) krzycząc to naprawdę jest woda. ona pije wodę i tak się świetnie bawi.

Dziwne to? prawdziwe........

"słodkiego miłego życia bez chłodu ,głodu i picia jest tyle GÓR DO ZDOBYCIA"

 

 

 


oceń
5
0

Święta Bożego Narodzenia

wtorek, 23 grudnia 2014 13:43

Święta Bożego Narodzenia

Wigilia!!!!!

Wszyscy wszystkim ślą życzenia…..

Czas pojednania.

 

Czy z tym pojednaniem to slogan?

 

Z doświadczeniem  wiem ,ze niestety tak. jest

 

Wigilijny stół zastawiony po brzegi z nakryciem dla niespodziewanego gościa, tylko…

Nikt nie czeka nie chce tego gościa ……………..nikt z nikim nie myśli się pojednać. nikogo zapraszać, do stołu zasiada się bo taka tradycja ………

Czy dzieci dla których jest a przynajmniej powinno być  Boże Narodzenie najradośniejszym świętem ,wtedy uczucia dzieci  są dla dorosłych  ważne? Czy zabawki załatwią tu wszystko?Czy sąsiada samotnego obcego człowieka  zaprosimy na wigilie ? Choć jest on porządnym człowiekiem ale przecież „nikim” .?

 

Zapraszałam przez  kilka lat kogoś bliskiego z kim miałam nie najlepsze kontakty   na wigilie ,Święta Bożego Narodzenia by pojednać się z nim . Moje zapraszanie zostało poczytane  jako moja obłuda. a moje takie zachowanie bo pragnęłam pojednania ,jak mi napisano ,wzbudziło do mnie wstręt. .

W Wigilie Bożego Narodzenia  wyciągnięcie do drugiego człowieka  reki…………pragnienie uzdrowienia złych relacji, tak odczytano.

 

 Czy będąc dzieckiem każdy z nas chciałaby  mięć wigilie Bożego Narodzenia święto radości oddzielnie z mama i jej rodziną i oddzielnie z tatą i jego rodzina? Przecież to sa najukochańsze dla dziecka osoby.

 

 Gdy ostatnio zaproponowałam  by mały chłopiec, rodzice którego sa po rozwodzie, miał wigilie z mamą i tatą , bo tak może być obecnie.Choć rodzice chłopca są obecnie oddzielnie, ale może to i dobrze? dla nich i dla dziecka  ,nie będzie chłopczyk wychowywał się w atmosferze wrogości, tym bardziej ,ze po rozwodzie  obydwoje rodzice opiekują się dzieckiem i widać ,ze dobro chłopca leży im na  sercu, ze obydwoje kochają swoje dziecko.

Moja propozycje by dziecko spędziło Wigilie z rodzicami przyjęto bez echa.  Miałam wrażenie choć  mi tego nie powiedziano ,ze pomyślano jak jest Tak Ma Być……….. ty zajmij się sobą

 

Zapomniałam ja widocznie o tym że podobno małe dziecko rozumnie ,ze ma obecnie dwa domy. A więc ma dwie wigilie w dwóch domach  każdą z  jednym z rodziców.

 Jest więc wszystko  jak być powinno.

 Czy tak powinno być?

 

Czas pojednania.

Wszyscy wszystkim ślą życzenia……..

Święta Bożego Narodzenia Wigilia!!!!!

 

„Wierzę ,ze dobrych ludzi jest więcej…”

Zdrowych świąt pełnych troski o ludzi z którymi będę w te święta , pojednania , sobie i WSZYSTKIM Nam  życzę

 


oceń
7
0

To też nie sen ,to naprawdę dzieje się.

piątek, 19 grudnia 2014 14:59

Jestem wstrząśnięta zbrodnią, która miała miejsce kilka dni temu. Dziecko-nastoletnie w towarzystwie swojej koleżanki zabiło rodziców..

 To też nie sen ,to naprawdę dzieje się.

Choć czy powinno mnie dziwić okrucieństwo dzieci………………….

Cały czas pomimo faktów nie dociera do mnie, ze dziecko może być , jest  okrutne.

Mój Przyjaciel mówi ,że jakby się wiedziało ,że „takie dzieci „ wyrosną bez uczucia litości , współczucia, ludzkich odruchów zainteresowania losem rodzica  „takie monstra „ !!!!!!!!!   powinno się je oddać po narodzeniu do okna życia.  Może wtedy Życie które spędziłoby  bez dostatku finansowego bez zainteresowania tym co robi czy czego nie robi , i td…bez okazywanej jemu miłości może, by takie dziecko wtedy zmieniło.  Czy tak by było?????? Przynajmniej  w tym przypadku rodzice zachowaliby swoje życie i  nie cierpieliby przez własne ukochane dziecko . doświadczając jego okrucieństwa fizycznego,  psychicznego.

Ale ???? wtedy czy……

 

Kiedyś spotkałam kobitkę która do mnie płakała ,ze jej jedyne wyczekane bardzo chciane dziecko -18 latek .dla którego ona była skłonna zrobić wszystko by był szczęśliwy, który materialnie miał „wszystko” co chciał ,wszedł do sklepu z nożem żądając od sprzedawcy pieniędzy . Pytany potem czemu to zrobił odpowiedział że  chciał zobaczyć jak to będzie wyglądało w Realu nie na filmie.

 Chłopak był podobno zdrowy psychicznie .Rodzina w której się wychowała była normalna, tak stwierdzili biegli..

To też nie sen ,to naprawdę dzieje się.

Został chłopak skazany. Czy dziecko to wchodząc do sklepu myślało o swojej matce? Czy ona jej uczucia, odczucia się dla niego liczyła ?była ważna?- Nie

Myślał nastolatek tylko o sobie.

 Ból tej kobiety z powodu czynu jej  ukochanego dziecka, losu jaki czeka to  dziecko, był tak wielki ,ze patrząc na nią przechodziły mnie ciarki

Kobieta ta  zadawała sobie setki pytań gdzie popełniła błąd w wychowaniu swojego syna , dlaczego to zrobił dlaczego  jej sprawi taki ból .

Żadne słowo pocieszenia tej Matki nie przychodziło mi do głowy.

Wiedziałam co czuła mając empatię

 

Ostatnio przeczytałam ,ze są dwa typy ludzi .

Jedni pochodzą od Abla, Józefa, drudzy od Kaima, Ezawa.

Pomyślałam czy tak jest? czy to prawda?

Po zastanowieniu się doszłam do wniosku ,że tak jest., to prawda

Tylko czy??????   nie możemy się zmienić.?????????

Możemy wszystko !!!!!!!!od Nas zależy kim jesteśmy, wszystko jest w naszej głowie naszym sercu.

Tylko ????

Czy czyniąc zło jak Kaim zabijając brata Abla w jego mniemaniu on źle robił????.

On………myślał tylko o sobie,  „siejąc  zło”

Kaim  wiedział ,zabijając brata że zabijać nie można, ale jego nie interesowało co czuje jego brat , ze pozbawi jego życia. Wiedział, że "czegoś" nie można robić, choć staje jemu "to "na drodze do celu, on zabił , bo chciał!!!!!!!!!! bo myślał tylko o sobie. Myśląc ,że jak nikt go nie widzi ,nie poniesie kary, da się zło " ukryć".Jego EGO było najważniejsze. .

 

Każde dobro i zło , które robimy innym ludziom, wróci do każdego z nas.

Każde EGO zostanie ukarane.

 To też nie sen ,to naprawdę dzieje się.

A co z tym Ablem???? czy był ofiarą?

zastanowię się .............. nad tym ..............


oceń
4
2

Nie zawsze Tak Ma Być jak Jest.

poniedziałek, 15 grudnia 2014 20:36

Świecie Nasz chce być z Tobą w zmowie…z blaskiem Twym siła Twą…

Pytać zawsze jak zagubić smutek wszelki płacz i ból……..

Świecie nasz ……daj ugasić ogień zły……..

daj nam radość której tak szukamy,………

daj otworzyć wszelkie ciężkie bramy…………

Świecie Nasz daj nam silę śmiechu bólu….

                (słowa piosenki Marka Grechuty Świecie Nasz.)

 

Tak bardzo trudno jest iść do „przodu”  zagubić smutek ,ból, widzieć blask w kierunku którego powinnam podążać, otulać siebie samą Słońcem,  śmiać się , być pogodną wśród „gradu” nie bać się, nie pozwolić dać się „zbić”, Wśród  podstępu, wybrać te właściwą drogę………....

..

Cały czas  „ liny „ złej codzienności chcą mnie ściągać w „dół”. A w moją głowę wciskają się nie chciane nie proszone „czarne myśli”

 

Tak bardzo trudno żyć dniem dzisiejszym, ciesząc się dziękując ,ze JESTEM, bezgranicznie zaufać ,ze Tak ma Być” bo mamy Dziś i ucząc się na błędach iść w kierunku Słońca wyzbyć się złych myśli...strachu….. być w zmowie ze „Światem Naszym”;- ))))))))

 

W najbliższym czasie po tym co było , co jest, znowu będę musiała spotykać w sprawach formalnych ,które już dawno powinny być załatwione „wilka złego” ,który jak w dzieciństwie tak i teraz chowa się do wychodka chcąc jak wtedy uniknąć poniesienia odpowiedzialności za to co robił. To cały „wilk zły”

 Brrrr…chyba boje się dalej  „wilka złego”.

Nie ja nie boje się "wilka złego" a swoich złych wspomnień z nim związanych.

Jest to ta jedna z tych lin ciągnących mnie w dół.. .i wiem ,ze jest ona ten strach tylko w mojej głowie.

Tak ma być mówię sobie przeżyję TO .jak wszystko inne co było..

Ale czy to” tak ma Być „ jak jest? ze boje się tego co było-złych wspomnień…..jest to w porządku? Nie.

To było 

„ Czemu Ty się zła godzino z niepotrzebnym mieszasz lekiem jesteś a więc musisz minąć, miniesz a więc to jest piękne”….

(Nic dwa Razy-W Szymborskiej)

 

Obecnie dostrzegłam że ja akceptuje mówiąc sobie Tak ma Być ,tez to co nie  powinnam akceptować a co Jest...

Gdy sytuacja obniżą mój poziom wibracji i wiem ,że powinnam po tak długim  czasie się odciąć dać odejść wspomnieniom , nie mogę swoich stanów lęku , które były, akceptować że to Tak ma Być.

Ich nie ma., one są w mojej głowie.

Tez obecnie w moim życiu , wiem ,że muszę dać odejść lub sama odejść, od osób ,którzy przy mnie ze mną są, a którzy jedynie  deklarują że  się starają  zmienić w tym  co jest złe  w ich życiu,Ale ??????? tak naprawdę nic nie robią by zmienić ten  Real, odkładając wszystko na jutro ,

Ja żyję dziś nie wczoraj nie jutro.!!!!!!!!!!!!!

Nazywając po imieniu - Jest "to" bylejakością, którą ja dlatego „bo Ktoś „tak chce akceptuje, choć mnie to nie odpowiada.

Tak Ma Nie Być jak jest.

 Dlaczego mówię  Tak Ma Być? dlaczego to robię? dla wygody? z lęku? bojąc się zmiany? Czy może chcąc  wierzyć w słowa ?deklaracje? w człowieka?.

A może ……………………………  po prostu najzwyczajniej oszukuje siebie?

Musze .............................!!!!!!!!!!!!!!.

 Dziś wiem: Nie zawsze mówienie Tak Ma Być świadczy o tym że tak powinno być i Tak ma Być, Tak Jest.

 

. Ostatnio w moim życiu 28 pojawił się maleńki chłopczyk On zmienił ten mój pgląd .

O istnieniu dziecka dowiedziałam się na końcu o czym mi nie omieszkano z pogardą zakomunikować , ze jestem lekceważona , jestem dla niego ”nikim”, przy okazji gdy bardzo cieszyłam się ,że Jest., zapominając się, z kim swoja radością się  dziele..

Zapomniałam o swoim Realu .to wszystko sama się prosiłam o te upokorzenie.Czy tak powinno Być??????? pomyślałam,. Tak jest.

 

 To  Nowe życie ta sytuacja sprawiła ,ze inaczej patrze na świat. na swoje TU. Codziennie otwierając oczy czuje dzieciątka  obecność , choć nie widziałam i długo  ,nie zobaczę w Realu dziecka , przytulam Go do serca swego, w myślach swoich nazywając Go Promyczkiem.

 Jestem szczęśliwa  myśląc o nim, że Jest.w jakiś sposób to dziecko zmieniło mnie, przestałam się "bać" akceptować bezgranicznie swojego Realu.

 .

Wiem ,ze  Promyczek    jak nikt nic na świecie , Jest MÓJ,

 Pojawił się wśród Nas w mój , bardzo ważny dla mnie dzień 28

Czy to przypadek?

Tez  28 tego samego dnia dowiedziałam się że mam ponownie „nowe życie na śniadanie.”.;- )))) Zbieg okoliczności? ha..ha.. na pewno ;- )))))))

 W bardzo ważnych szczęśliwych dla mnie chwilach jest. ze mną przez całe moje dotychczasowe zaszłe i jak widać teraźniejsze zycie   cyferka 28 ,dziwne to?- Prawdziwe. Tak Jest.

Odkryłam to dopiero kilka lat temu, ze to mój Real.

 

Otulam co dnia Mojego Promyczka olbrzymim światełkiem, błogosławiąc……dziękując Panu Bogu ,ze Jest. To wszystko.Wiem ,że Tak Ma Być;- ))))))))

Mam przy tym  wrażenie że widzę dziecko w różnych sytuacjach.  .

Dziwne to.?

 Wiem że u mnie wszystko zdarzyć się może..;- )  …. Tez takie odczuwanie obecności małego dziecka może mi się zdarzyć wiec jest ok.Tak może być.;- )

 

Gdzieś tam ,  świadomość, ze PROMYCZEK Jest  w chwili obecnej dała mi „silę śmiechu, bólu….. „ sprawia że budzę się co dnia ,tak bardzo szczęśliwa., że On Jest.To Jego obecność sprawiła że uświadomiłam sobie co ciągnie mnie w dół, obniżając mój poziom wibracji , Wiem ,obecnie ze nic nie jest takie jakie się nam może wydawać.Nie zawsze w moim Realu Tak Ma Być jak Jest.

, ;- ))))))))))

Świecie Nasz;- ))))chce być „JESTEM „z Tobą w zmowie z  blaskiem Twym, siła Twą…..

 

 

 

 

 


oceń
5
0

sobota, 22 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  12 362  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

co było jest co będzie.....co mnie "dotyka"

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 12362

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl